Niełatwo być koordynatorem przeszczepów...

Polska transplantologia podnosi się po zapaści w 2007 roku. Liczba dawców nie sięgnie europejskiej średniej, bo wciąż kuleje organizacja

O koordynatorach zaczyna się mówić: „call center od przeszczepów”. Są stale pod telefonem. Pełnią całodobowe dyżury. Czekają na informację, mając pod ręką listę oczekujących na przeszczepienie, grafiki lekarzy, duży notes i zawsze naładowany telefon. Ten może zadzwonić w każdej chwili.

Organizacja pracy koordynatorów wygląda tak: dyżurny Poltransplantu, rządowej centrali, przez którą przechodzą wszystkie informacje o ewentualnych przeszczepach, znajduje dawcę. Dzwoni do koordynatora. Ten notuje grupę krwi, wiek i zaczyna poszukiwania biorcy. Na jego znalezienie koordynatorzy mają do pół godziny czasu. Dzwonią do biorcy, czy nadal chce mieć przeszczepiony organ i czy jest zdrowy. Każda drobna infekcja wyklucza przeszczep.

Jak powinna wyglądać krajowa struktura koordynatorów? Na górze są koordynatorzy regionalni. Mają budować sieć w podległych sobie szpitalach regionu, organizują szkolenia, wyszukują osoby, które mogą być lokalnymi koordynatorami przeszczepów oraz lokalnymi koordynatorami pobrań (donacji).

Kluczowymi dla systemu są koordynatorzy pobrań. Podstawowe (i najtrudniejsze) zadanie to wykrywanie w swoim szpitalu sytuacji, w których może być rozważane dawstwo narządów i tkanek. Na oddziały intensywnej terapii, ratunkowe, neurologii wciąż trafiają ofiary wypadków czy ciężkich krwotoków mózgowych, u których udało się utrzymać krążenie. Dochodzi u nich jednak do śmierci pnia mózgu, który reguluje najważniejsze funkcje życiowe – między innymi rytm serca i oddychanie. Ich narządy wewnętrzne mogą jeszcze jakiś czas pracować dzięki powietrzu z tlenem dostarczanym przez respirator i wspomaganiu krążenia, ale człowiek jest już martwy.

W Polsce więcej mamy koordynatorów regionalnych i koordynatorów zespołów transplantacyjnych (przeszczepów) niż donacji. Niektórzy koordynatorzy regionalni są więc zarówno tymi od szukania dawców, jak i od przeszczepiania. W efekcie publicznych szpitali, które spełniają warunki do pobrania narządów, jest w Polsce 350, ale narządy pobiera się tylko w 106.

Z danych Poltransplantu wynika, że około połowa narządów do przeszczepów pochodzi z 10 szpitali w Polsce. Ciągle z tych samych, bo to w nich działają koordynatorzy donacji.

Więcej: Przekrój

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH