Dodaje, że takie wskazówki mają niezwykle istotne znaczenie, gdyż badania przesiewowe w kierunku wykrywania bakterii lekoopornych są drogie i nie ma możliwości przeprowadzania ich u wszystkich pacjentów.

Po prostu: myjmy ręce
Zdaniem prof. Małgorzaty Bulandy dotąd największe problemy mamy z izolacją chorych nosicieli patogenów alarmowych (co także przyznaje MZ w uzasadnieniu do rozporządzenia) oraz z... myciem rąk przez personel, pacjentów i odwiedzających, bo to na nich głównie są przenoszone niebezpieczne bakterie.

Dochodzi też kolejny problem. Szpital, oddział w którym przebywa pacjent zakażony lekooporną bakterią staje się niebezpieczny dla odwiedzających.

- Uważam, że absolutnie uzasadnione jest proponowane w rozporządzeniu podejście, które ogranicza liczbę odwiedzających. Kładzie także nacisk na edukowanie rodziny pacjenta o tym, jak ważne jest choćby nie wynoszenie ze szpitala jednorazowych fartuchów lub ochraniaczy na obuwie, bo to otwarta droga ku transmisji niebezpiecznych patogenów. Bakterie wniesione do szpitala zwykle nikomu nie szkodzą, odwrotnie - to te wyniesione ze szpitala są większym zagrożeniem epidemicznym - przestrzega profesor.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH