Na Lubelszczyźnie umiera najmniej noworodków w całej Polsce. To fenomen na skalę europejską. Dlaczego? Bo niskie wskaźniki umieralności okołoporodowej noworodków są osiągane w bogatych społeczeństwach. Tymczasem ten region kraju uchodzi za jeden z tych, w których stopa życiowa jest najniższa.

Niskie zarobki często uniemożliwiają przyszłym matkom nie tylko właściwe odżywianie, ale i dostęp do lekarza. Mimo to region od 2002 roku regularnie jest klasyfikowany w czołówce województw, w których umiera najmniej noworodków.

- Nasze województwo ma najniższy wskaźnik w kraju: 6,8 promila na 1000 urodzeń – mówi profesor Jan Oleszczuk, konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa. Jak się to udaje? Braki nadrabiamy dobrą organizacją opieki nad kobietami ciężarnymi oraz umiejętnościami lekarzy ginekologów, położników i neonatologów.

Walcząc o przeżycie jak największej liczby noworodków, 15 lat temu profesor Oleszczuk wprowadził w życie system, który umożliwił wszystkim lekarzom ginekologom odsyłanie do specjalistycznych klinik kobiet z zagrożoną ciążą.

- Transport w brzuchu matki, jeszcze przed przyjściem na świat, jest o wiele bezpieczniejszy niż przewożenie zagrożonego noworodka nawet najnowocześniejszą karetką - tłumaczył profesor konieczność wprowadzenia zmian.

Poza tym, noworodki z zagrożonych ciąż i wcześniaki w ośrodkach klinicznych mają większe szanse na specjalistyczną pomoc medyczną niż w szpitalach w terenie.

Jak powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl dr n. med. Henryka Sawulicka-Oleszczuk, konsultant wojewódzki w dziedzinie neonatologii, ten system sprawdza się od 2002 roku. 

- Na dobre wyniki wpływa oczywiście wiele czynników, ale przede wszystkim trójstopniowy system opieki, rejonizacja i nowe stanowiska intensywnej opieki nad noworodkami. To głównie wynik konsekwencji, ale też doskonałej współpracy ginekologów i neonatologów. Wiele daje również szkolenie personelu lekarskiego i pielęgniarskiego - komentuje dane statystyczne Henryka Sawulicka-Oleszczuk

- Utrzymanie niskiego wskaźnika śmiertelności okołoporodowej w województwie wcale nie jest łatwe - zaznacza prof. Jan Oleszczuk.

Rodzi się coraz więcej wcześniaków. Udaje się uratować wiele dzieci, nawet tych ważących w chwili narodzin pół kilograma. Ale, niestety, są też porażki. Czasami, mimo wysiłków, nie udaje się zachować tych dzieci, które przyszły na świat bardzo wcześnie, czyli np. w 26.-28. tygodniu ciąży. Wyniki będą lepsze, jeśli uda się ograniczyć liczbę przedwczesnych porodów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH