Kilkadziesiąt tysięcy pacjentów z województwa śląskiego, którzy cierpią na ciężkie nadciśnienie, już wkrótce ustawi się w długich kolejkach do lekarzy. To efekt nowego pomysłu NFZ, który uznał, że mogą ich leczyć wyłącznie hipertensjolodzy. W regionie jest ich zaledwie 13.

Nadciśnienie tętnicze dotyka co trzeciego dorosłego Polaka. Często towarzyszy innym chorobom, takim jak cukrzyca, miażdżyca czy choroby serca. Prowadzi też do groźnych powikłań.

Specjaliści szacują, że chorych, którzy z powodu tzw. ciężkiego nadciśnienia muszą być leczeni w szpitalach, jest na Śląsku kilkadziesiąt tysięcy. Zazwyczaj trafiają na oddziały chorób wewnętrznych, czasem kardiologię. Po wstępnej diagnostyce i leczeniu - o ile zachodzi taka potrzeba - kierowani są do wysokospecjalistycznych ośrodków.

Wkrótce to się jednak zmieni. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia wydał właśnie zarządzenie, określające wymagania dla poszczególnych oddziałów szpitalnych. Nowe przepisy będą obowiązywać już od stycznia. Wynika z nich, że szpitale muszą zatrudnić w jednym oddziale dwóch specjalistów od nadciśnienia, czyli hipertensjologów, i to na pełnych etatach. Wśród rozmaitych aparatów, trzeba mieć jeszcze rezonans magnetyczny i renoscyntygraf, czyli urządzenie do izotopowego badania nerek.

Oddziałów, do których teraz trafiają nadciśnieniowcy, jest ponad sto. Tymczasem hipertensjologów w całym województwie jest zaledwie 13, a kolejnych 15 dopiero się uczy. Jeśli nawet są zatrudnieni w jakimś szpitalu, to na przykład nie ma w nim rezonansu magnetycznego. I szybko nie będzie, bo taki aparat kosztuje kilka milionów złotych. Innego wymaganego urządzenia - scyntygrafu - nie ma już nikt, bo badanie nim wyparły nowocześniejsze metody, np. tomografia komputerowa.

 - Te wymagania to katastrofa dla chorych. Jeśli nawet przyjmiemy pacjenta z ciężkim nadciśnieniem, to NFZ nam za niego nie zapłaci - denerwuje się Anna Knysok, wicedyrektor Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

- Nowe wymagania to głupota. Pacjenci będą odsyłani od szpitala do szpitala - uważa prof. Lech Poloński, wojewódzki konsultant w dziedzinie kardiologii.

- Zmiany nie ograniczą dostępu do leczenia - odpowiada spokojnie Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka NFZ. Jej zdaniem szpitale mają przede wszystkim leczyć pacjentów, a nie przyjmować ich po to, żeby dostawać z NFZ więcej pieniędzy. Podkreśla, że wszystkie wymogi dla poszczególnych oddziałów były ustalane w uzgodnieniu z konsultantami krajowymi.

- Podnieśliśmy wymogi, bo w szpitalach jest wiele nadużyć. Chorzy na nadciśnienie, z ciężkimi powikłaniami, w ogóle nie trafiali do specjalistycznych ośrodków, ponieważ małym szpitalom opłacało się ich trzymać u siebie - tłumaczy prof. Krzysztof Narkiewicz z Gdańska, krajowy konsultant w dziedzinie hipertensjologii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH