Minister zdrowia zażądała od wojewody dolnośląskiego wyjaśnień w sprawie panującej we Wrocławiu fatalnej sytuacji na szpitalnych oddziałach położniczych. Chodzi m.in. o brak miejsc na porodówkach i dostęp kobiet ciężarnych do właściwej opieki przed i po porodzie - twierdzi Gazeta Wrocławska.

Z problemem braku miejsc na porodówkach nasze miasto boryka się, odkąd dwa lata temu zlikwidowano szpital im. Babińskiego przy pl. Jana Pawła II. We Wrocławiu na kobiety czeka teraz 386 miejsc na czterech oddziałach ginekologiczno-położniczych. W ubiegłym roku urodziło się tam 8300 dzieci. Dla porównania, w Łodzi jest takich miejsc 478, a porodów w ubiegłym roku było 9500.

W szpitalach na Brochowie i przy ul. Kamieńskiego przyznają, że często zdarza się, że łóżek brakuje. Tymczasem od kilku lat w naszym regionie rodzi się coraz więcej dzieci. Na dodatek już za tydzień - z powodu wakacyjnego remontu - przyjęcia rodzących pań wstrzyma na trzy tygodnie szpital przy ul. Kamieńskiego. Potem zamykane będą z tych samych powodów kolejne odziały położnicze - pisze gazeta.

- Nawet jak zabraknie miejsc na położnictwie, umieścimy kobietę na oddziale ginekologii operacyjnej albo patologii ciąży, gdzie są wolne łóżka - podkreśla dr Artur Kucharski ze szpitala na Brochowie.

Teresa Pastuszka, oddziałowa z oddziału położniczego w szpitalu przy Kamieńskiego, przyznaje, że od dawna w salach są dostawiane dodatkowe łóżka. - U nas rodzi najwięcej kobiet w mieście. Latem nie przyjmujemy pacjentek na ginekologię, tylko same rodzące - mówi.

Za zapewnienie równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, w tym dla kobiet ciężarnych, odpowiada wojewoda. Urząd uważa, że pismo z resortu zdrowia to efekt nieporozumienia. Z ich danych wynika, że łóżka na porodówkach wykorzystane są u nas w 80 proc. - podaje Gazeta Wrocławska.

Wojewoda Rafał Jurkowlaniec twierdzi, że sytuacja się powoli poprawia, nad czym pracuje zespół specjalistów, który powołał. - Na Dolnym Śląsku spada od kilku lat wskaźnik umieralności okołoporodowej, która jest wyznacznikiem jakości opieki nad ciężarną i dzieckiem - zaznacza.

Uważa, że przełom nastąpi, gdy ruszy klinika położnicza w szpitalu przy ul. Borowskiej.

Jego opinię podziela prof. Mariusz Zimmer, konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa. Jego zdaniem, część miejsc na porodówkach w województwie jest źle wykorzystana. - Bo często zdarza się, że kobieta spoza Wrocławia, która ma szpital powiatowy blisko swojej miejscowości, jedzie 100 km do naszego miasta, by urodzić - odpowiada prof. Zimmer.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH