Mija moda na porody przez cesarskie cięcie?

Identyczna stawka za poród naturalny i cesarskie cięcie, a także coraz większa świadomość kobiet powodują, że ginekolodzy z optymizmem patrzą w przyszłość: specjaliści podkreślają, że wśród przyszłych matek zaczyna panować moda na porody naturalne. Cesarskie cięcie "na życzenie" powoli przestaje być atrakcyjne.

Kobiety odczuwają przed porodem naturalnym zrozumiały lęk. Wiele z nich ocenia, że lepiej uniknąć bólu decydując się na „cesarkę”. Nie zawsze pamiętają, że cesarskie cięcie jest zabiegiem wiążącym się z ryzykiem powikłań dotyczących zarówno matki, jak i dziecka.

Jak wynika z danych Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie ostatnie dziesięciolecie upłynęło pod znakiem wzrostu liczby cesarskich cięć.

W 2008 r. takie porody stanowiły 30,5 proc. porodów ogółem. Najmniej „cesarek” wykonano w tym czasie w województwie pomorskim (22,7 proc.), natomiast najwięcej na Podkarpaciu (37 proc.) wszystkich porodów.

Od 1999 r. liczba cesarskich cięć systematycznie rosła. W 1999 r. było to 18,1 proc. wszystkich porodów, w 2000 r. 19,6 proc., w 2001 r. 21,7 proc., w 2002 r. – 23,1 proc., w 2003 r. – 24,6 proc., w 2004 r. – 26,3 proc., w 2005 r. – 27, 3 proc., w 2006 – 28,8 proc., a w 2007 r. – 29,8 proc.

Fundusz płaci tyle samo
Ginekolodzy od lat alarmowali, że wielu cesarskich cięć można uniknąć, ale ich apele trafiały w próżnię. Szpitale otrzymywały wyższą stawkę za „cesarki” niż za porody naturalne, nie zawsze zależało im zatem na promowaniu rodzenia siłami natury. Obecnie poród naturalny i „cesarka” wyceniane są przez płatnika na tym samym poziomie.

– Zgodnie z zaleceniem konsultanta krajowego w dziedzinie ginekologii, NFZ podjął decyzję, że za poród naturalny oraz za niepowikłane cesarskie cięcie płaci tyle samo, czyli 1684 zł. W ten sposób Fundusz przestał być oskarżany o promocję i premiowanie cesarskiego cięcia, jako „naturalnej metody” rodzenia – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Andrzej Troszyński z biura prasowego Centrali NFZ.

Ta decyzja NFZ, zdaniem specjalistów, zacznie w najbliższej przyszłości przynosić pozytywne skutki.

 – Liczba cesarskich cięć będzie spadać, choć w placówkach prywatnych nadal będzie duża. Liczba „cesarek” nie zmniejszy się natomiast w lecznicach zajmujących się patologią ciąży – tam często cięcie jest konieczne. Zdecydowanie mniej cesarek powinny natomiast odnotować lecznice powiatowe – przewiduje prof. Jan Oleszczuk, lubelski konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH