Międzychód: zmarł czekając na karetkę. Mieszkał naprzeciwko szpitala Karetka przyjechała po 30 minutach od wezwania Fot. PTWP

Mieszkaniec Międzychodu stracił przytomność. Rodzina wezwała pogotowie ratunkowe. Karetka z innej miejscowości przyjechała po pół godzinie. Pacjenta nie udało się uratować.

Żona chorego wybiegła do Szpitala Powiatowego, który znajduje się naprzeciwko ich domu i w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym prosiła o pomoc. Usłyszała, że musi czekać na karetkę - informuje Dziennik Zachodni.

Karetka z Sierakowa przyjechała po 30 minutach. Ambulans z Międzychodu był w tym czasie w Nowym Tomyślu. Na pomoc było już za późno.

Jak wskazuje Maciej Bak, dyrektor Szpitala Powiatowego w Międzychodzie, jeśli pacjent nie znajduje się w SOR, nie można udzielić mu pomocy. W takich przypadkach może to zrobić jedynie lekarz rodzinny lub pogotowie ratunkowe.

Więcej: dziennikzachodni.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH