Wiele szczęścia miała siedmiomiesięczna Dominika, która z objawami bardzo ciężkiej sepsy trafiła kilka dni temu do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Dzięki błyskawicznej akcji tamtejsi lekarze uratowali jej życie, teraz dziewczynka wraca do zdrowia.

- Zastosowaliśmy skuteczne leczenie, ale niestety, połowa przypadków sepsy u niemowląt kończy się śmiercią. Ta dziewczynka trafiła do nas w stanie bardzo poważnego zagrożenia życia - mówi dr Wojciech Walas, ordynator oddziału intensywnej terapii w WCM.

Luiza Lesiak z Jełowej, mama malutkiej Dominiki, nigdy nie zapomni niedzieli 28 grudnia. Nie zapomni swojego przerażenia, kiedy na główce i nóżkach córki zobaczyła rano krwawe wybroczyny. O życiu i śmierci decydował czas - jak zwykle przy sepsie - kiedy ogromne znaczenie może mieć nawet kwadrans.

- Podaliśmy natychmiast antybiotyki o szerokim spektrum, czyli takie, które działają na bardzo wiele bakterii i pobraliśmy materiał do badań mikrobiologicznych - opowiada dr Walas. - Po uzyskaniu wyników zmodyfikowaliśmy leczenie, rezygnując z części antybiotyków. Terapia zadziałała. 

Dominika zapadła na sepsę wywołaną meningokokami typu B. Dr Wojciech Walas wyjaśnia, że ten szczep bakterii nie ma, niestety, skutecznej szczepionki, a jest równie groźny jak ten typu C. Na szczęście u Dominiki nie doszło do zapalenia opon mózgowych, które idzie najczęściej w parze z sepsą czy też ją poprzedza.

Lekarze, w tym dr Marek Ziębiński, który miał akurat dyżur i przyjmował dziecko na oddział, są zdania, że Dominika wyjdzie z choroby bez najmniejszego szwanku. - Tylko niektóre z głębszych wybroczyn mogą pozostawić niewielkie blizny - uważa dr Ziębiński.

Wybroczyny już ustępują, nie ma też potrzeby wspomagania krążenia u dziecka, co było konieczne przez kilka dni. Dziewczynka otrzymywała także leki poprawiające krzepliwość krwi, która była bardzo zaburzona (to było największe wyzwanie dla lekarzy), oraz silne leki przeciwbólowe i oczywiście antybiotyki. Wszechstronne leczenie pozwoliło zwalczyć bakterie i uniknąć uszkodzenia narządów wewnętrznych.

Ani lekarze, ani mama dziewczynki nie wiedzą, gdzie Dominika mogła się zakazić. Dr Walas tłumaczy, że meningokoki wniknęły najprawdopodobniej poprzez górne drogi oddechowe, a dziewczynka mogła zarazić się wszędzie.

Pani Luiza nie może się nachwalić lekarzy, którzy opiekują się Dominiką. - Nie wiem, co by było, gdyby nie oni... 

Stan dziewczynki poprawia się z godziny na godzinę. Prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni zostanie przeniesiona z oddziału intensywnej terapii dzieci na oddział pediatryczny, gdzie pozostanie przez ok. dwa tygodnie. Terapią antybiotykową zostali objęci rodzice Dominiki oraz trójka jej starszego rodzeństwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH