W Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie na ginekologii na planowe zabiegi trzeba czekać do lutego. Operowane są tylko pacjentki z nowotworami.
– Tygodniowo zgłaszają się do mnie dziesiątki pacjentek z regionu. Są to kobiety ze zdiagnozowanym rakiem jajników czy krwawiące z dróg rodnych. Takim pomocy nie odmawiamy. Przyjęcia pacjentek, których życie jest zagrożone, odbywają się jednak kosztem innych, wcześniej zaplanowanych zabiegów, np. leczenia niepłodności. Te pacjentki prosimy o cierpliwość do lutego – mówi Gazecie Wyborczej prof. Jan Kotarski, b. szef Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i kierownik kliniki ginekologii onkologicznej i ginekologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. – Z lekarzy, którzy zajmują się leczeniem, staliśmy się selekcjonerami, jak na rampie obozu koncentracyjnego – dodaje.
Chciałby odsyłać pacjentki do innego szpitala, ale nie wie, która placówka ma wolne miejsce. NFZ nie ma bazy z informacjami, gdzie limity jeszcze się nie wyczerpały i pacjenci mogą być przyjęci.
Karoł Ługowski, rzecznik lubelskiego Oddziału NFZ tłumaczy, że Fundusz pracuje nad tym, aby znaleźć pieniądze na ginekologiczne leczenie kobiet w klinice jeszcze w tym roku.
Czytaj więcej: limity przyjęć | Kolejki do świadczeń | kolejki na zabieg | Jan Kotarski | Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie | Karoł Ługowski
Nowości lekowe w leczeniu zakażenia HIV