polsatnews.pl/Rynek Zdrowia | 09-10-2019 07:31

Lublin: w czwartym szpitalu udzielono pomocy pacjentowi w stanie zagrożenia życia

NFZ żąda wyjaśnień w sprawie dramatycznej sytuacji, do jakiej doszło w Lublinie. Pacjent w stanie zagrożenia życia był przez trzy godziny wożony karetką pogotowia ratunkowego. Dopiero w czwartym szpitalu udzielono mu pomocy.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Chodzi o sytuację sprzed kilkunastu dni - polsatnews.pl przypomina sprawę, którą opisał "Dziennik Wschodni".

Zaczęło się od tego, że specjalistyczna karetka Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie przyjechała do Szpitala Powiatowego w Łęcznej po pacjenta, który trafił na tamtejszy SOR. Mężczyzna dostał uczulenia na lek na epilepsję. Wdała się pęcherzyca i doszło do poważnej infekcji. Na nogach chorego pojawiły się ropiejące rany. Jego stan zdrowia był bardzo poważny, gdyż w każdej chwili mogło dojść do sepsy.

Szpital w Łęcznej nie posiadał oddziału dermatologicznego, więc postanowił odesłać pacjenta do innej lecznicy. Wezwano pogotowie ratunkowe i zlecono transport chorego do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Lublinie, w którym działa klinika dermatologiczna. Tam jednak dermatolog również nie przyjmował. Następnie karetka z chorym udała się do Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, gdzie okazało się, że dermatolog także dyżuruje jedynie do godz. 15.

Mężczyznę w końcu przyjął Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie. Znalezienie miejsca dla chorego trwało w sumie aż trzy godziny.

NFZ zażądał od Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego wyjaśnień. - Zaniepokoiła nas opisywana w mediach sytuacja - przyznała w rozmowie z polsatnews.pl Małgorzata Bartoszek, rzecznik prasowy lubelskiego NFZ. - Niewykluczone, że będziemy również analizować sytuację w szpitalach, do których trafiał chory.

Czytaj: polsatnews.pl