Lublin: ponad siedem godzin na SOR

Miałeś wypadek, ale uznałeś, że nie warto wzywać pogotowia, bo o własnych siłach dotrzesz do szpitala? W nagrodę możesz czekać ponad siedem godzin na lekarza - ostrzegają dziennikarze Gazety Wyborczej.

W środę (2 października) na trasie z Kraśnika do Lublina dziennikarzom przytrafiła się kolizja drogowa. Nie mogli się dodzwonić na ratunkowy numer 112. Pod numerem 997 dyżurny z podlubelskiego komisariatu odebrał zgłoszenie.

Policjant zapytał, czy nie potrzebna będzie karetka. Dziennikarze w szoku stwierdzili, że nie. W drodze do Lublina, kiedy opadło z nich napięcie, pojawił się ból. Jednego bolała głowa i łokieć, drugiego szyja i klatka piersiowa. Taksówką pojechali więc do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie na SOR, gdzie zameldowali się o 15.40.

O godz. 18.35 zostali przyjęci przez lekarza, gdzie otrzymali zalecenia - zrobienia morfologii, otrzymali kroplówkę z środkami przeciwbólowymi i skierowanie na prześwietlenia: klatki piersiowej, rąk (RTG) oraz USG brzucha.

Na prześwietlenia RTG znowu czekali ponad pół godziny na korytarzu. Po zrobieniu badań mijają kolejne godziny. W końcu pojawił się ortopeda. Młody człowiek w trakcie robienia specjalizacji. Badanie trwa trzy-cztery minuty. O godz. 23.01 opuścili SOR.

Więcej: www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH