Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie ma tylko dwa aparaty do wykonywania kardiotokografii (KTG), dlatego nie może przebadać wszystkich ciężarnych, które zgłaszają się na badanie.

Kobiety w ostatniej fazie ciąży po cztery, pięć godzin czekają pod drzwiami gabinetów szpitala klinicznego na badanie KTG, które monitoruje akcję serca płodu i pozwala wcześnie wykryć sytuacje zagrożenia życia dziecka – pisze Kurier Lubelski.

Prof. Jan Oleszczuk, konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii i położnictwa, a zarazem szef kliniki ginekologii w szpitalu, ubolewa nad taką sytuacją.

- Z badaniami KTG płodu jest ogromny problem - przyznaje prof. Oleszczuk. - Nie są ujęte w żadnym standardzie postępowania medycznego, więc trudno jest za nie uzyskać zapłatę. Z drugiej jednak strony, położnicy na całym świecie uważają, że ostatnie tygodnie ciąży powinny być szczegółowo monitorowane, dlatego uznali, że powinno się wykonywać od 37 tygodnia ciąży regularne badania KTG.

- Zdecydowaliśmy się na Lubelszczyźnie zacząć wdrażać te zalecenia. Ale nie wszystkie placówki ochoczo do tego podeszły. Wyszło na to, że wykonujemy te badania jako jedni z nielicznych i do nas zgłaszają się kobiety. A my nie jesteśmy w stanie wszystkich przebadać. Mamy tylko dwa aparaty - wyjaśnia prof. Oleszczuk.

Rozwiązaniem jest wpisanie badania do standardów postępowania i płacenie za nie. Wtedy kobiety także w innych placówkach będą mogły je wykonać. To, zdaniem lekarzy, powinno zlikwidować kolejki.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH