Oddział alergologii w Szpitalu im. Kopernika w Łodzi ma znakomite wyniki w leczeniu groźnej dziecięcej choroby - mukowiscydozy. W Polsce nikt tak dobrze nie radzi sobie z tym schorzeniem.

Był 2001 r., gdy profesor Iwona Stelmach postanowiła leczyć mukowiscydozę. Mukowiscydoza to groźna choroba bakteryjna dziedziczona w genach. Nie leczona prowadzi do niewydolności i zniszczenia układu oddechowego i pokarmowego. Według statystyk choruje na nią 1 na 2500 noworodków.

- Nie wiadomo było, co robić z chorymi. Nikt się tu nimi nie zajmował, wysyłać ich do innych miast było ciężko. Nie mogłam znieść myśli, że dzieci umierają, a ja nie mogę pomóc – powiedziała Echu Miasta dr Stelmach.

Wtedy większość chorych nie dożywała pełnoletności.

- Dziś mamy pod opieką dziesięciu dorosłych - policzyła doktor Teresa Ruszczyk-Bilecka z alergologii w Koperniku.

W swojej wypowiedzi dla Rynku Zdrowia  prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, konsultant krajowy w dziedzinie chorób płuc, stwierdził:   – Jest to ośrodek z długą tradycją leczenia tej choroby i rzeczywiście ma ogromne sukcesy. W tej chwili trwają starania, żeby odciążyć tę placówkę  i uruchomić oddział leczący dorosłych, chorych na mukowiscydozę, w świeżo wyremontowanym szpitalu klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Nie powinno się leczyć razem i dzieci, i dorosłych, więc jest nadzieja, że szpital zyska na tym podziale.

W tej chwili w łódzkim oddziale leczy się, łącznie z dziećmi, 50 małych pacjentów. - Nasze dzieci są prowadzone według standardów światowych. Tym wyróżniamy się w Polsce - mówi profesor Iwona Stelmach.

Podstawa terapii to hamowanie postępów choroby płuc i prawidłowe żywienie.

- Walczymy o każdy gram ciała - opowiada doktor Ruszczyk-Bilecka. - Dieta jest wysokokaloryczna, wysokotłuszczowa. Dlatego dzieci jedzą wszystko, co potocznie uważa się za niezdrowe: potrawy smażone, frytki. No i oczywiście czekoladę...

Dzieci, które sobie nie radzą, karmi się przez sondę. To ważne, bo niedożywienie katastrofalnie wpływa na płuca. A mukowiscydoza niszczy je błyskawicznie. Na szczęście w Łodzi radzą sobie z tym wzorowo.

- To dzięki programowi leczenia skutecznym antybiotykiem wziewnym, który ruszył w 2001 r. - wyjaśnia doktor Ruszczyk-Bilecka. - Lek jest skuteczny, bo atakuje konkretną florę bakteryjną w płucach. Preparaty dożylne po prostu do niej nie dochodzą.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH