W województwie łódzkim odnotowano ostatnio dwa przypadki zachorowania na gruźlicę.

Prof. Iwona Grzelewska–Rzymowska z Kliniki Gruźlicy i Chorób Płuc Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i konsultant wojewodzki ds. gruźlicy, uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma zagrożenia.

Dwie dziwczynki zaraziły się najprawdopodobniej od ojca, u którego wcześniej wykryto chorobę. Na polecenie sanepidu przebadano wszystkich uczniów i nauczycieli szkoły podstawowej, do której uczęszczały dziewczynki.

Z danych Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc wynika, że w ubiegłym roku w Polsce na gruźlicę zachorowało blisko 8,1 tysiąca osób. Jednocześnie w 2008 roku odnotowano spadek zarejestrowanych zachorowań o 6,2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Od wielu lat odsetek ponownych zachorowań w ogólnej liczbie zarejestrowanych chorych utrzymuje się na zbliżonym poziomie.

Według opracowania Marii Korzeniewskiej–Koseły, kierownika Zakładu Epidemilogii i Organizacji Walki z Gruźlicą w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, największy wzrost zachorowań obserwowano w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Według danych WHO zapadalność na gruźlicę osiągnęła szczyt w 2004 i wynosiła wówczas 142 przypadków na 100 tys. ludności. Od tego czasu obserwuje się powolny trend spadkowy zapadalności (bezwzględna liczba chorych na gruźlicę rośnie, ponieważ wzrasta populacja świata).

Według szacunków WHO każdego roku gruźlicę wykrywa się u około 9 mln osób. W 2006 roku liczbę nowych zachorowań oceniono na 9,2 mln. Z tej liczby aż 95 proc. przypada na kraje rozwijające się. Za złą sytuację epidemiologiczną gruźlicy winić należy takie zjawiska, jak wzrost populacji globu, duży odsetek osób zakażonych HIV w wielu regionach świata, bieda, niedostateczna opieka medyczna, konflikty zbrojne i będące ich konsekwencją migracje ludności.

W Polsce gruźlica jest efektem zaniedbania organizmu, wynikającego albo z chronicznego braku czasu, albo z biedy.

– Wśród pacjentów są ludzie bardzo młodzi, dwudziestoparoletni, wracający z zagranicy z bardzo ciężkimi do leczenia postaciami gruźlicy. Prawdopodobnie wyjechali z kraju, aby podreperować finanse, a zrujnowali zdrowie. Na leczenie nie mieli poza Polską ani czasu, ani pieniędzy. Są też liczne przypadki gruźlicy rodzinnej – ocenia Zofia Kubisz–Pajor, ordynator oddziału pulmunologicznego Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu, w którym od wielu miesięcy wszystkie miejsca dla pacjentów zaatakowanych przez prątki gruźlicy są zajęte.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH