Jak już podawaliśmy, czterodniowy Hubert zadławił się smoczkiem na oddziale patologii noworodka łódzkiego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. M. Madurowicza. Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia.

Niemowalak jest wcześniakiem, jego mama choruje na cukrzycę, dlatego też dziecko musiało zostać na obserwacji w szpitalu. Właśnie tam, na oddziale patologii noworodków, pielęgniarka z 34-letni stażem podała noworodkowi smoczek od butelki, który dziecko zassało. - Z naszych ustaleń wynika, że pielęgniarka sama próbowała wyciągnąć smoczek, ale chłopiec zassał go zbyt głęboko - mówi Dziennikowi Łódzkiemu Wiesław Tyliński, wicedyrektor szpitala im. Madurowicza.

Lekarze prówbowali wyjąć smoczek z przełyku dziecka za pomocą laryngoskopu. Nie widzueli jednka w którym miejscu utkwił smoczek. Z tego powodu dziecko zostało przewiezione do Szpitala Klinicznego w Łodzi. - Smoczek tkwił bardzo głęboko. Wyjęliśmy go i zatamowaliśmy krwawienie. Stan chłopca jest ciężki, ale stabilny - tłumaczy profesor Andrzej Piotrowski, szef oddziału intensywnej terapii szpitala przy ul. Spornej.

Dziecko leży w inkubatorze, ma podłączoną aparaturę, która za nie oddycha. Lekarze twierdzą, że to ogromne szczęście, iż smoczek utkwił w przełyku, a nie w krtani, bo inaczej dziecko by się udusiło - czytamy w Dzienniku Łódzkim.

W szpitalu trwea dochodzenie jak mogło dojść do takiego zdarzenia. - Na wszystkich oddziałach dzieci dostają smoczki do ssania. Nie wiem, dlaczego pielęgniarka z takim doświadczeniem podała noworodkowi smoczek do butelki. Będziemy to ustalać. Na razie kobieta jest w szoku - dodaje Wiesław Tyliński.

- W tym szpitalu nikt nie oszczędza na noworodkach. Smoczki do ssania są na wszystkich oddziałach i to w takiej ilości, jaka jest potrzebna. Nikt nie daje dzieciom smoczków nakręcanych na butelki. To był incydent, którego skutków nikt by nie przewidział. Smoczek był mocno osadzony w plastikowej nakrętce. Nawet dorosłemu człowiekowi trudno go oderwać. W tym przypadku smoczek musiał być bardzo ośliniony przez chłopca. Pewnie dlatego się wysunął - mówi Dziennikowi Łódzkiemu wicedyrektor Tyliński.

Pielęgniarka, która opiekowała się dzieckiem, została odsunięta od obowiązków do momentu wyjaśnienia sprawy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH