Litwa: polska zakonnica zapoczątkowała ruch hospicyjny Przed przyjazdem siostry Michaeli do Wilna na Litwie nie istniało słowo hospicjum. Fot. archiwum

W roku 2017 Wileńskie Hospicjum bł. ks. Michała Spoćki, pierwsze hospicjum na Litwie, będzie obchodziło pięciolecie działalności. Wybudowała je polska zakonnica, siostra Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, osoba obdarzona wielką charyzmą.

Przed przyjazdem siostry Michaeli do Wilna na Litwie nie istniało słowo hospicjum. - Z litewskim językoznawcą szukaliśmy odpowiednika, zastanawialiśmy się, czy to ma być hospicjumas, czy hospisas? Stanęło na hospisas - mówi w rozmowie z PAP s. Michaela Rak.

Dzisiaj słowo hospicjum na Litwie nie wzbudza już zdziwienia. W ubiegłym roku placówki opieki paliatywnej powstały w Kownie i Olicie, a wiosną przyszłego roku s. Michaela rozpoczyna budowę w Wilnie pierwszego w kraju hospicjum dziecięcego. Mówi, że to ogromne wyzwanie.

- Nie wiem, jak to zrobić w wymiarze materialnym, ale w wymiarze misji wiem, że tym dzieciom musimy pomóc - dodaje.

Chciała złożyć rezygnację
Wszystko zaczęło się w 2005 r. od tego, że do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, mającego siedzibę w Polsce (a powstałego w Wilnie w roku 1941) zwrócił się ówczesny metropolita wileński, kardynał Audrys Juozas Baczkis i zaproponował, by w jednym z dwóch zwróconych Kurii budynków przy wileńskiej ulicy Rossa, gdzie dawniej był klasztor, a później więzienie, założyć hospicjum.

Siostra Michaela była w tym czasie jedyną osobą w Zgromadzeniu, mającą doświadczenie w prowadzeniu hospicjów. Od 1996 roku kierowała hospicjum w Gorzowie Wielkopolskim, którego była założycielką. 

Do Wilna siostra przyjechała nie znając języka litewskiego, ludzi, prawa obowiązującego na Litwie, a całym jej majątkiem były trzy złote polskie. W Wilnie zobaczyła zrujnowany powięzienny budynek, który musiała przewrócić do życia.

- Bardzo się bałam - wspomina s. Michaela Rak. - Mówiłam, Jezu ufam Tobie, a tak naprawdę na 100 proc. nie ufałam. Ciągle pytałam siebie, co ja robię.

Chciała złożyć rezygnację i prosić o powrót do Polski, jednak wytrwała. W 2009 roku rozpoczął się remont, możliwy dzięki funduszom sponsorów i składkom fundacji hospicyjnych nadsyłanych z różnych zakątków świata, ale - jak wskazuje siostra - "brakowało pieniędzy, były duże długi, płakałam i znowu wątpiłam, czy udźwignę to wszystko".

Finansowanie - z kasy chorych i od darczyńców
Dzisiaj przy ulicy Rossa 4 stoi ładny dwukondygnacyjny budynek - hospicjum na 14 łóżek, a gdy jest potrzeba, są jeszcze dwie dostawki. Działa też hospicjum domowe, które czasami obsługuje nawet 60 osób.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH