Lekarski samorząd odpowiada ministrowi: mamy być kozłami ofiarnymi

Wypowiadając się w niedzielę (3 marca) na temat śmierci 2,5-letniej dziewczynki, której nie udzielono w porę lekarskiej pomocy medycznej minister zdrowia Bartosz Arłukowicz przekazał, że liczy w tej sprawie na reakcję samorządu lekarskiego. Jest reakcja izby lekarskiej, ale odmienna od tej, jakiej zapewne spodziewał się minister.

Jak mówił, chodzi o współdziałanie, by zapobiegać w przyszłości podobnym zdarzeniom.

- My jako lekarze nie możemy zapominać, co jest rolą samorządu lekarskiego, czyli musimy dbać o to, by takie sytuacje eliminować, zapobiegać im i wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy popełnili błędy - powiedział wypowiadając się w niedzielę (3 marca) dla mediów.

Nie wykluczył też dyskusji na temat systemu ratownictwa medycznego. - Powinniśmy się zastanowić, czy nie powinno ono być służbą państwową, ale to kwestia dyskusji w przyszłości - zaznaczył.

Prezes warszawskiej Okręgowej Rady Lekarskiej Mieczysław Szatanek w oświadczeniu przesłanym w niedzielę wieczorem redakcjom gazet, w tym Rynkowi Zdrowia, odpowiedzialnością za zły stan służby zdrowia obarczył ministra zdrowia. - Obecny minister ponosi pełną odpowiedzialność moralną i polityczną za obecny zły stan polskiej ochrony zdrowia - napisał prezes warszawskiej ORL.

Przypomniał, że w styczniu ORL apelowała o odwołanie Arłukowicza; teraz w związku ze śmiercią 2,5-latki ten apel ponawia.

“W związku z ostatnimi wydarzeniami ponawiam apel o odwołanie ministra zdrowia, bo jego pozostawanie na stanowisku to dalszy brak realnych i potrzebnych zmian w systemie, to kolejne ofiary i cierpienia chorych. My, lekarze, jak zwykle mamy być kozłami ofiarnymi systemu i ministra Bartosza Arłukowicza. Nie zgadzamy się na to, niech ta tragiczna śmierć Dominiki zapoczątkuje prawdziwą reformę, której oczekują wszyscy obywatele Polski, a Jerzy Owsiak niech dalej gra ze swoją Orkiestrą" - napisano w oświadczeniu.

Krytycznie o resorcie zdrowia wypowiadali się w niedzielę w mediach także politycy. Arłukowicz nie chciał komentować ich wypowiedzi. - Szanując powagę tej sytuacji i tragedię rodziców, nie będę prowadzić polemiki politycznej. Ani czas, ani miejsce na to - powiedział.

Podkreślał kilkakrotnie, że ponieważ sam jest lekarzem pediatrą, ta sytuacja szczególnie go dotyka.

Od piątku (1 marca) prokuratura w Skierniewicach prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 2,5-latki. Grozi za to do pięciu lat pozbawienia wolności. Śledczy ustalają, czy śmierć dziecka mogła być efektem błędów medycznych.

Zawiadomienie w tej sprawie skierował do prokuratury łódzki Szpital Kliniczny nr 4 im. Marii Konopnickiej, do którego dziewczynka trafiła w stanie krytycznym. Wcześniej rodzice dwukrotnie wzywali pogotowie; karetka przyjechała dopiero za drugim razem. Według ustaleń śledczych przyjazdu odmówił też lekarz nocnej i świątecznej pomocy medycznej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH