Leczymy stwardnienie rozsiane, ale Czesi i Węgrzy robią to lepiej

Polscy eksperci skupieni wokół Doradczej Komisji Medycznej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego postulują o poważną debatę o problemach chorych na SM. 27 maja po raz pierwszy obchodzimy Światowy Dzień SM.

W Polsce na SM choruje 50-60 tys. osób. To szacunkowe dane, ponieważ nie prowadzi się rejestrów.

I w naszym kraju eksperci włączyli się w kampanię informacyjną i opracowali wspólne stanowisko wskazując kluczowe, wymagające pilnej interwencji obszary w opiece nad pacjentami ze stwardnieniem rozsianym. Mówią o ograniczonym dostępie do terapii lekowych i dyskryminujących kryteriach przyznawania prawa do tychże terapii oraz niewielkich możliwościach korzystania z dobrodziejstw rehabilitacji.

Dostęp do terapii
Nie prowadzi się wiarygodnej, oficjalnej statystyki rejestrującej liczbę zachorowań na stwardnienie rozsiane. To choroba młodych dorosłych. Podatne są na nią osoby pomiędzy 20 a 40 rokiem życia. Skutkiem SM są upośledzenie czynności organizmu i zaburzenie czucia w różnych częściach ciała. Pojawiają się również problemy z koordynacją i siłą mięśni, wzrokiem, równowagą, czuciem oraz sprawnością intelektualną.

W Polsce na SM choruje 50 - 60 tys. osób. To szacunkowe dane. Nie prowadzi się wiarygodnej, oficjalnej statystyki. Dotychczas nie podjęto starań zdążających do stworzenia krajowego rejestru chorych na SM. Gdyby taki był, to byłoby możliwe zweryfikowanie skali występowania choroby. To z kolei pozwoliłoby na sprecyzowanie potrzeb pacjentów borykających się z dostępem do terapii.

 Narodowy Fundusz Zdrowia pokrywa co prawda koszty leczenia immunomodulującego, spowalniającego postępy choroby, w ramach dwóch programów lekowych: leczenia interferonem beta oraz leczenia octanem glatirameru, ale niestety leczenie to jest obwarowane wieloma ograniczeniami.

– Pomimo następującego w ciągu ostatnich lat wzrostu liczby osób korzystających z refundowanej terapii immunomodulującej, liczba pacjentów otrzymujących to leczenie w Polsce w dalszym ciągu dramatycznie odbiega od standardów europejskich – przypomina prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry Neurologii Akademii Medycznej w Łodzi. – Dziś to zaledwie ok. 2000 osób, czyli między 3 a 4 proc. wszystkich chorych. Tymczasem w innych krajach naszego regionu takich, jak Czechy, czy Węgry, z terapii immunomodulującej korzysta między 10 a 20 proc. chorych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH