O tym, że ma raka w lewym płucu Joanna Marczewska dowiedziała się przypadkiem, podczas rutynowych badań do operacji ginekologicznej.

Od blisko roku lekarze Lux-Med przekonywali ją, że złe samopoczucie to efekt astmy - informuje Rzeczpospolita.

Lux-Med jest największym prywatnym centrum medycznym w kraju. W 19 oddziałach leczy się 350 tys. klientów indywidualnych. Z usług centrum korzystają również firmy, które w sumie zatrudniają 300 tys. osób. Pracodawca Marczewskiej, gdyńska firma North Cape Minerals, zawarł umowę z Lux-Med w 2007 r. Dla pracowników wykupił pakiet poszerzony.

52-letnia dziś chora od początku skarżyła się lekarzom kliniki na kaszel, chrypę, bóle gardła, problemy z oddychaniem i ogólne osłabienie. Leczono ją z powodu przewlekłych infekcji dróg oddechowych z gorączką, choć informowała lekarzy, że od 20 lat pali papierosy. Była więc w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na raka płuc.

W maju 2007 r. wykonano rentgen płuc, który nie wykazał zmian. Guz schowany był za sercem. Raka mógł wykryć tomograf albo bronchoskopia, ale tych badań nie zlecono.

Miesiąc później lekarze Lux-Medu zdiagnozowali u niej astmę o podłożu alergicznym, choć testy nie wykazały alergii. Stan pacjentki dalej się pogarszał. Gdy skarżyła się na silny kaszel i mocne kłucie w piersiach, lekarka uspokajała ją, że to nerwoból z przepracowania, a alergolog, że to dolegliwości typowe dla astmy.

Dopiero gdy w lutym zeszłego roku rentgen w publicznym szpitalu wykazał zmiany nowotworowe, Lux-Med zrobił pani Joannie specjalistyczne badania: tomografię, bronchoskopię i biopsję płuca. Potwierdziły, że ma zaawansowany nowotwór niedrobnokomórkowy lewego płuca rozsiany po całej opłucnej. Chemioterapia nic nie dała, a od onkologa kobieta usłyszała, że ma nieuleczalną postać raka.

Dziś Marczewska leczy się na własny koszt, głównie w Niemczech, gdyż się dowiedziała, że tylko oferowana tam terapia – niedostępna w Polsce – daje szansę na jakiekolwiek efekty.  Wydała już wszystkie oszczędności, wzięła też pożyczkę od pracodawcy. Postanowiła zaskarżyć Lux-Med. W pozwie skierowanym do Sądu Okręgowego w Warszawie w lipcu 2009 r. zażądała od kliniki ponad 240 tys. zł.

140 tys. zł to koszty, które poniosła na konsultacje w Bazylei i Berlinie, koszty dojazdów, badań i lekarstw. Kolejne 100 tys. złotych ma zadośćuczynić jej cierpienia fizyczne i psychiczne wywołane przez zaawansowany nowotwór.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH