Coraz częściej pacjenci potrzebujący szybkiej pomocy lekarskiej nie otrzymują jej w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). W Szpitalu Specjalistycznym SPZOZ im. Żeromskiego w Krakowie pacjentom ze złamaną nogą, ostrym bólem brzucha czy atakiem kamicy nerkowej funduje się kilka godzin czekania na wizytę u dyżurnego lekarza.

Jak informuje Gazeta Krakowska od 18 do19 września w poczekalni przyszpitalnego oddziału SOR było 20-30 osób, w tym rodziny chorych. Teoretycznie lekarzy na oddziale było dwóch. Przyjmował jednak tylko jeden. W tym czasie drugi odpoczywał. Pacjenci najpierw musieli zająć kolejkę do lekarza. Ci, którzy przyszli o własnych siłach, byli w gorszej sytuacji. Bo pierwszeństwo mają osoby przywożone karetką. Takich pacjentów było trzech w ciągu półtorej godziny (18 września).

W efekcie chorzy z poczekalni musieli siedzieć na ławce nawet trzy godziny!

– Gdybyśmy wiedzieli, że tak jest, to wezwalibyśmy pogotowie do domu. To czekanie jest stresujące – oburzała się Anna Kowalczuk, która oczekiwała z mężem na przyjęcie do lekarza.

Adam u lekarza na parterze budynku po wizycie, na którą czekał ponad godzinę, musiał się udać na pierwsze piętro do pracowni rentgenowskiej. Ze zdjęciem w ręku znów wrócił pod gabinet lekarza. I kolejną godzinę musiał czekać.

– Owszem, jest tu winda, ale sam musiałem pokonać odległość ok. 25 metrów, gdy nogę przeszywał piekielny ból. Nikt nawet nie zaproponował mi pomocy, nie wspomnę o wózku - opowiada.

Personel wyciągnął wnioski ze śmierci Józefa Kupczyka przy bramie. Gdy przyszedł pijany mężczyzna z rozciętą głową i się awanturował, lekarz bez komentarzy przyjął go od razu bez kolejki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH