Pacjenci z chorobą nowotworową są w Krakowie odsyłani od szpitala do szpitala. W lecznicach samorządowych słyszą, że skończyły się się pieniądze z NFZ, a w krakowskim Centrum Onkologii, że nie ma wolnych terminów.

– Przeżywamy oblężenie. Staramy się nie odsyłać, ale limit operacji mamy przekroczony już o 60 proc. i nawet nie o pieniądze tu chodzi, tylko o to, że skończyły nam się „moce przerobowe” – tłumaczy Gazecie Wyborczej  Jerzy Jakubowicz, zastępca dyrektora krakowskiego Centrum Onkologii.

Centrum wszystkim chorym zapewnia radioterapię i chemioterapię, ale żeby je zacząć, trzeba być po operacji, a na ich finansowanie kończą się pieniądze.

– Czas oczekiwania na zabieg to maksymalnie nawet trzy tygodnie. Za operacje raka wykonane ponad kontrakt NFZ zalega nam już 800 tys. zł – mówi Anna Czech, dyrektorka Specjalistycznego Szpitala św. Łukasza w Tarnowie.

Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego NFZ jest zaskoczona sytuacją.

– Tłumaczenie, że szpital nie ma środków na ich przyjęcie jest niedopuszczalne. Na oddziałach chirurgii ogólnej wykonuje się głównie zabiegi planowe. Mimo wielokrotnych apeli z naszej strony szpitale generowały nadlimity w operacjach planowych, co doprowadziło do tego, że teraz nie wystarcza piniędzy na operacje ratujące życie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH