Kraków: i tam karetki stoją w kolejkach do SOR W zeszłym tygodniu na portalu społecznościowym pojawiło się zdjęcie, na którym w kolejce stało osiem karetek. Fot. archiwum

Najgorzej jest przy wjeździe do 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego oraz Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego. Rekord o którym informował jeden z pracowników Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego to trzy godziny.

W zeszłym tygodniu na portalu społecznościowym pojawiło się zdjęcie, na którym w kolejce stało osiem karetek.

Jak powiedziała w rozmowie z Gazetą Krakowską rzeczniczka Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego Joanna Sieradzka w grudniu i styczniu doszło do 70-procentowego wzrost liczby interwencji pogotowia. Na oddziały trafia m.in. wielu pacjentów z grypą i jej powikłaniami. Co prawda pogotowie nie jeździ do pacjentów z grypą, ale jeśli taką infekcję ma osoba z chorobą układu krążenia, to pojawiają się np. problemy kardiologiczne. Wtedy pogotowie musi interweniować.

Przed SOR-ami na wjazd czekają nie tylko ambulanse pogotowia, ale też karetki transportu medycznego przewożące pacjentów między szpitalami lub wiozący chorych, których lekarz POZ zakwalifikował do hospitalizacji.

W Krakowie i okolicach zespoły ratunkowe wyjeżdżają ok. 330 razy dziennie. Miasto dysponuje 32 karetkami i sześcioma SOR-ami, w tym jednym dziecięcym. To stanowczo za mało w ocenie pracownika KPR.

Kolejki ambulansów przed SOR są także skutkiem nowelizacji, która usunęła lekarzy z zespołów ratownictwa. Do tej pory mogli już w karetce zdecydować, czy pacjent musi trafić do szpitala. Ratownicy medyczni nie mają takich kompetencji. Dlatego wszyscy pacjenci są wożeni na SOR-y.

Kolejki do SOR w grudniu i styczniu zaczęły się tworzyć nie tylko w Krakowie. Podobnie jest we Wrocławiu. Tam wojewoda zażądał nawet kontroli SOR w całym regionie.

Jak już informowaliśmy wojewoda dolnośląski zlecił 12 stycznia kontrole w szpitalnych oddziałach ratunkowych w całym województwie. Kontrole potrwają do końca roku i zostały zarządzone w związku z kolejkami pacjentów w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

W środę (11 stycznia) późnym popołudniem w kolejce do SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu oczekiwało 16 karetek. Pacjenci musieli czekać na przyjęcie przez kilka godzin.

- Oprócz pacjentów kierowanych przez pogotowie ratunkowe na SOR przychodzą również inni pacjenci. Szpital jest tu ostatnim ogniwem. Taki natłok pacjentów nie powinien się zdarzyć, zawiodła koordynacja ze strony dyspozytorów - mówiła wówczas PAP rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Monika Kowalska.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że zwiększona liczba karetek kierowanych na SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym spowodowana była wstrzymaniem przyjęć w innym z wrocławskich szpitali, gdzie wykryto niebezpieczne bakterie. Związane to jest również z sezonowym wzrostem zachorowań.

Więcej: gazetakrakowska.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH