Kontrowersje wokół metody Zamboniego w leczeniu SM

Chorzy na stwardnienie rozsiane mają nadzieję, że metoda Paolo Zamboniego w leczeniu SM - zabieg udrożnienia żył szyjnych, będzie refundowany przez NFZ.

Minister Ewa Kopacz, w odpowiedzi na list jednego z pacjentów, zasugerowała, że kontrowersyjny i kosztowny zabieg może być finansowany ze środków publicznych.

Na razie pacjenci czekają po kilka miesięcy w kolejkach do trzech prywatnych klinik i płacą po kilkanaście tysięcy złotych za operację przypominającą (finansowany przez NFZ) zabieg poszerzania (angioplastyki) tętnic wieńcowych i szyjnych, stosowany powszechnie po zawale serca czy przy wieńcówce.

Prof. Paolo Zamboni (Uniwersytetu w Ferrarze) przed dwoma laty opisał:
• zespół CCSVI – schorzenie polegające na zaburzeniu odpływu żylnego krwi z mózgu.

Jego powodem są zwężenia żyły szyjnej. Zamboni opracował metodę udrażniania żył:  poprzez balonikowanie i stentowanie. Przekonuje także, że istnieje ścisły związek między zwężeniem żył a stwardnieniem rozsianym. Od 80 do 90 proc. chorych na SM cierpi bowiem na CCSVI. Zabieg udrożnienia żył ma im dawać znaczną i szybką poprawę zdrowia.

Część naukowców uważa nawet, że zwężenie żył może stanowić pierwotną przyczynę rozwoju SM. Jednak neurolodzy, zajmujący się SM, są sceptyczni. Konsultant krajowy wd. neurologii, prof. Danuta Ryglewicz – w piśmie do Ewy Kopacz – twierdzi, że „zabiegi nie tylko narażają chorych na duże koszty, ale są też dla nich niebezpieczne”. Jej zdaniem do czasu uzyskania wiarygodnych danych oraz przeprowadzenia kontrolowanych badań klinicznych, zabiegi nie powinny być wykonywane.

We wrześniu do minister Kopacz zwrócił się także dr Maciej Hamankiewiczm, prezes NIL, o zajęcie stanowiska w sprawie leczenia chorych na stwardnienie rozsiane za pomocą stentowania układu żylnego. Metoda ta stosowana jest w ośrodkach nieklinicznych przez lekarzy specjalistów z dziedziny chirurgii naczyń. Koszt zabiegu jest bardzo duży, bo przy dość niskich kosztach własnych i wnosi ok. 3 tys. euro.

Zdaniem prezesa Hamankiewicza pacjenci wiążą z tą metodą duże nadzieje na wyleczenie, natomiast neurolodzy odnoszą się do niej sceptycznie. Stąd powstało pytanie - czy przy braku dowodów na skuteczność tej metody leczenia, nie należałoby ostrzec przed nią pacjentów?

– Do tej pory nie otrzymaliśmy w tej sprawie odpowiedzi. Wiceminister Marek Twardowski, ze względu na wagę i złożoność problemu, poprosił o przedłużenie czasu odpowiedzi na to pismo do końca listopada. Czekamy cierpliwie na odpowiedź – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.
Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH