Od sierpnia dzieci chore na hemofilię będą dostawać profilaktycznie czynniki krzepnięcia krwi. Niestety, program nie obejmie wszystkich młodych hemofilików. Według NFZ leki dla 450 chorych w Polsce dzieci mają kosztować do końca roku 85 mln zł

Profilaktyka daje szansę dzieciom na uniknięcie kalectwa. Teraz leki podawane są dopiero, kiedy dzieci mają bolesne wylewy uszkadzające stawy. Dlatego wiele z nich porusza się na wózkach.

Z programu nie będzie mogło korzystać 30 pacjentów z tzw. inhibitorem, czyli rzadką postacią hemofilii.

– Tylko na ich leczenie potrzebowalibyśmy 100 mln zł – tłumaczy GW prof. Jerzy Kowalczyk, krajowy konsultant onkologii i hematologii dziecięcej, współtwórca programu. – Woleliśmy na razie pomóc kilkuset chorym dzieciom. Prosiłem, by w przyszłym roku znalazły się pieniądze dla wszystkich. Rodzice pominiętych dzieci chcą w sierpniu stanąć z nimi pod kancelarią premiera i rozbić namioty.

- Liczymy na to, że do takich przypadków nie dojdzie. A w przyszłym roku już będą na to pieniądze. Tak obiecał mi NFZ – mówi profesor Gazecie.
Zdaniem Edyty Grabowska-Woźniak, rzecznika NFZ, roczne koszty leczenia 30 pacjentów wyniosłyby 300 mln. Żaden program profilaktyczny tego nie udźwignie.

Zdaniem GW, wątpliwości budzi też przetarg na leki. Ogłosił go w błyskawicznym tempie Zakład Zamówień Publicznych przy Ministerstwie Zdrowia.
W ministerialnym ogłoszeniu można przeczytać, że firma Baxter Poland zaproponowała czynnik VIII krwiopochodny i – w takiej samej cenie! – syntetyczny. Syntetyczne leki są bezpieczniejsze, bo nie ma groźby zarażenia wirusami obecnymi we krwi. Ministerstwo wybrało jednak lek z krwi.

Zakupiło też leki krwiopochodne dwóch innych firm, choć były droższe od syntetycznych. Nawet o 80 groszy za jednostkę, a kupowano miliony jednostek. Czemu ministerstwo odrzuciło leki rekombinowane, pyta GW? Prof. Kowalczyk się dziwi: – Specjalnie zostawiliśmy furtkę i nie wpisywaliśmy w programie, czy leki mają być rekombinowane, czy osoczopochodne. Liczyliśmy zresztą na to, że firmy obniżą na nie ceny, bo chodzi o duży przetarg.

W odpowiedzi na pytania Gazety, resort zdrowia przysłał e-mail: „Z analiz wynika, że czynniki osoczopochodne są kilka razy tańsze od czynników rekombinowanych”. I że zakup tych drugich „nie leży w interesie społecznym, a wolny rynek i możliwy dyktat cenowy producentów czynników rekombinowanych w przyszłości uniemożliwia podjęcie takiego ryzyka”.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH