Kołobrzeg: głupie żarty utrudniają niesienie pomocy

W Kołobrzegu kolejny sezon z zaledwie czterema karetkami. Ich pracę utrudniają dodatkowo głupie żarty dzwoniących na numery alarmowe.

Nieuzasadnione wezwania pogotowia to prawdziwa plaga. Jedna ze spraw skierowanych policji dotyczy dwóch młodych mężczyzn, którzy pod wpływem alkoholu dzwonili na pogotowie informując, że właśnie zdecydowali się odebrać sobie życie przez powieszenie. Jak się okazało, w ich mniemaniu był to dobry żart.

- Takich fałszywych wezwań mamy średnio ok. 20 w miesiącu - mówi Mirosława Byczkiewicz, koordynator medyczny w kołobrzeskiej Scentralizowanej Dyspozytorni Medycznej, działającej w ramach Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Linię 999 często blokują też dzieci. Inny problem to ludzie dzwoniący "zaocznie” - widzą niepokojącą ich sytuację z daleka, np. z okna domu czy samochodu, ale zamiast zatrzymać się i sprawdzić, chwytają za słuchawkę telefonu. 



Dyspozytorzy mówią też o częstym traktowaniu karetek jako szybkiego środka transportu do szpitala, albo we wskazane miejsce. Zdarza się, że dzwoniący, którzy powinni skorzystać z podstawowej opieki medycznej, ale ich gabinet już nie pracuje, mówią wprost, że zostali poinstruowani przez lekarza rodzinnego, jak udramatyzować zgłoszenie, żeby karetka nie odmówiła przyjazdu.



Więcej: www.gk24.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH