Szpitalny Oddział Ratunkowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, jedyny SOR w tym mieście, przeżywa oblężenie. Kierownictwo placówki skarży się, że szpitale odsyłają do nich chorych, których z powodzeniem można leczyć w tych placówkach.

Chodzi szczególnie o pacjentów odsyłanych ze Szpitala MSWiA w Kielcach oraz Szpitala Miejskiego św. Aleksandra w Kielcach.

– Ostatnio przysłano do nas nawet pacjenta z kleszczem – żali się w rozmowie z Gazetą Wyborczą Dorota Adamczyk-Krupska, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. – Absolutnie nie bronimy się przed poważnymi przypadkami, ale szpitale nie mogą wysyłać do nas wszystkich, którzy zgłoszą się do nich na izbę przyjęć.

Teoretycznie lżejszymi przypadkami mogłyby zajmować działające w każdym szpitalu izby przyjęć. Ale te coraz częściej odsyłają takich pacjentów.

– 300 osób dziennie to u nas standard, a teoretycznie powinienem przyjąć ich trzy razy mniej – przyznaje Jan Gierada, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego.

Szpital ten traci przez to kilka milionów złotych. Bo i SOR, i izby przyjęć z Narodowym Funduszem Zdrowia rozliczają się ryczałtem.

Ordynator Adamczyk-Krupska próbowała prosić o pomoc Świętokrzyskie Centrum Ratownictwa Medycznego. Sugerowała, żeby lżej poszkodowanych wozić do Szpitala Miejskiego św. Aleksandra albo do Szpitala MSWiA w Kielcach.

– Ostatnio mieliśmy wypadek: pięć osób rannych, ale tylko jedna ciężko. Trafił też do nas mężczyzna ze złamanym kręgosłupem i potrącony przez samochód rowerzysta w ciężkim stanie. I nie byliśmy w stanie przyjąć ich wszystkich...

Szpitale wzbraniają się jednak nie tylko przed przyjęciem pacjentów z wypadków.

– Czasem ktoś zasłabnie albo ma podejrzenie zawału. Wystarczyłoby podanie leków i zalecenie leczenia ambulatoryjnego. Ale Szpital MSWiA i miejski mają dobrą wymówkę, żeby ich nie leczyć. Każdy przypadek podciągają pod nagły i kierują do oddziału ratunkowego tłumaczy Marta Solnica, wicedyrektor ŚCRM.

Artur Lepiarczyk, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego, odpowiada, że takie sytuacje nie miały miejsca:

– Od lat mamy nadwykonania, więc to chyba oznacza, że leczymy pacjentów – mówi i dodaje, że rozmawiał z dyrektor Solnicą o tym problemie. – Podałem jej swój numer telefonu i powiedziałem, żeby w razie problemów dzwoniła - zaznacza. Przyznaje jednak, że część pacjentów mogła być odsyłana. W przypadku pacjenta z zawałem najlepszą pomoc dostanie w Szpitalu Wojewódzkim. U nas przeszedłby podstawowe badanie, a potem i tak skierowalibyśmy go na dalsze leczenie do Szpitala Wojewódzkiego.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH