Katowice: w GCM chorym z lekooporną depresją wszczepiono stymulatory nerwu błędnego Lekarze wykonują dwa nacięcia - jedno na szyi, drugie poniżej obojczyka Fot. Fotolia

W Szpitalu Klinicznym nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego - Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach dwóm chorym z lekooporną depresją wszczepiono stymulatory nerwu błędnego. Pierwszy zabieg przeprowadzono u 63-latki, leczonej na depresję od 11 lat.

Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja stanowi obecnie czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie. Co istotne, aż u jednej piątej pacjentów chorych na depresję stosowanie farmakoterapii, psychoterapii, a nawet elektrowstrząsy nie przynoszą spodziewanych efektów.

W Górnośląskim Centrum Medycznym dzięki współpracy psychiatrów i neurochirurgów pierwsi pacjenci mogli zostać poddani wszczepieniu stymulatora nerwu błędnego. Pierwszy zabieg przeprowadzono 28 września br. Jak informuje GCM, poprawę samopoczucia u 63-latki lekarze zaobserwowali już po tygodniu. Zabieg mógł być przeprowadzony dzięki firmie Med-Dynamics, która podarowała szpitalowi 5 stymulatorów.

Jak wyjaśnia dr hab. Krzysztof Kucia, ordynator Oddziału Psychiatrii i Psychoterapii w GCM, leczenie depresji wciąż polega głównie na fachowo prowadzonych farmakoterapii i psychoterapii, również na elektrowstrząsach. Wszczepienie stymulatora nerwu błędnego jest metodą zarezerwowaną dla pacjentów, u których te metody nie przynoszą pożądanego efektu.

Podaje, że dwa miesiące temu symulator został wszczepiony 63-latce, trzy tygodnie temu kolejnemu pacjentowi. Na zabieg czekają kolejni chorzy z lekooporną depresją. Dr Kucia wyjaśnia, że urządzenie składa się z trzech części: stymulatora - bardzo podobnego do tego, z którego korzystają elektrokardiolodzy, dwóch elektrod, które owija się wokół lewego nerwu błędnego w okolicach połowy szyi oraz głowicy elektromagnetycznej, za pomocą której można nieinwazyjnie, przezskórnie regulować pracę aparatu.

- Badania neuroobrazowe pokazują, że zastosowanie stymulatora nerwu błędnego zmienia ukrwienie w różnych obszarach mózgu, przede wszystkim takich, które są zaangażowane w powstawanie depresji - mówi dr Kucia.

Zaznacza, że według badań, przy zastosowaniu czterech kolejnych terapii przeciwdepresyjnych można pomóc 67 proc. pacjentów. Zostaje 37 proc. dla których pomocą może być właśnie stymulator.

- Depresja jest chorobą przewlekłą. Jej leczenie to dwa etapy - leczenie fazy ostrej, potem
działanie profilaktyczne, by nie dochodziło do nawrotów. Działanie stymulatora rozwija się powoli,
im dłużej trwa, tym efekty są lepsze - co jest dużą wartością w leczeniu przeciwdepresyjnym. Baterie urządzenia wystarczają na 7-8 lat działania, w tym czasie pacjent jest zabezpieczony. Urządzenie wszczepiane jest pacjentowi, który stosuje leki przeciwdepresyjne. Przez pierwsze
trzy miesiące po wszczepieniu stymulatora nie zmieniamy leczenia przeciwdepresyjnego, potem możemy je modyfikować - tłumaczy dr Kucia.

Dr Krzysztof Zapałowicz, lekarz kierujący Oddziałem Neurochirurgii w GCM podkreśla, że pacjenci, którym wszczepiono stymulator mogą prowadzić normalne życie, pracować fizycznie, uprawiać sport. Zabieg jest obarczony bardzo małą ilością przeciwskazań i powikłań, a jedyną niedogodnością jest

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH