Katastrofa kolejowa: dlaczego wykorzystano tylko dwa śmigłowce LPR?

Po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami pojawiły się pytania dlaczego na miejsce tragedii dotarły tylko dwa Eurocoptery - z Warszawy i Wrocławia. Czy w czasie akcji można było wykorzystać ich znacznie więcej, tym bardziej że nowe śmigłowce są przystosowane do akcji nocą?

W tej sprawie interpelację poselską złożył poseł Czesław Hoc (PiS), argumentując, że po to jest w Polsce 17 stałych baz Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego i 17 helikopterów w gotowości do startu, żeby w takich szczególnych przypadkach wykorzystać cały możliwy potencjał Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR).

Jak podkreśla dr Robert Gałązkowski, dyrektor LPR, wykonywanie lotów nocnych jest możliwe dzięki wprowadzeniu do służby nowych maszyn, jednak by stało się to standardem potrzebne jest odpowiednie wyszkolenie w tym zakresie wszystkich załóg.

Pierwsi piloci, którzy wylatali odpowiednią ilość godzin nocą, pracują w bazach w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku. Do akcji wystartowały zatem maszyny z tych dwóch pierwszych miast, natomiast w Gdańsku nie było korzystnych warunków pogodowych. Nim wszyscy piloci zdobędą konieczne przeszkolenie upłynie wiele czasu. To proces rozłożony na lata.

Dyrektor Gałązkowski przypomina, że bardzo niewiele służb lotnictwa ratunkowego w Europie podejmuje działania nocne i z reguły jest to transport międzyszpitalny. Jedynie w Norwegii, z racji położenia geograficznego, nocne loty zdarzają się regularnie, jednak nie na miejsce zdarzenia, tylko na najbliższe lotnisko lub lądowisko. Dla porównania, w Niemczech na ponad 60 baz tylko 7 wykonuje operacje nocne.

Dyrektor LPR zauważa, że w pierwszych minutach po katastrofie pod Szczekocinami do służb ratowniczych docierały niekoniecznie prawdziwe dane na temat liczby poszkodowanych. Początkowo nie było wiadomo, ilu z nich jest ciężko rannych. Ostatecznie jeden ze śmigłowców został użyty do transportu rannej osoby do szpitala w Krakowie.

- Śmigłowce mogły okazać się niezbędne wówczas, gdyby zabrakło miejsc w okolicznych szpitalach. Ale tego, czy tak się stanie, na początku akcji jeszcze nie mogliśmy wiedzieć. Dlatego decyzję o wysłaniu maszyn podjęliśmy w oparciu o te wstępne i nie do końca potwierdzone informacje. Liczyła się tu bowiem gotowość do niesienia pomocy, na której opiera się cały system ratownictwa medycznego - podsumowuje Robert Gałązkowski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH