Kardiologia: jest dobrze, ale mogłoby być jeszcze lepiej

Jesteśmy w czołówce europejskiej jeśli chodzi o leczenie zawałów, udało nam się niemal dwukrotnie ograniczyć śmiertelność wewnątrzszpitalną po zawale, jednak od lat nie udaje się obniżyć umieralności u osób po przebytym zawale w okresie roku od tego incydentu - przyznają kardiolodzy.

Specjaliści zauważają, że nie potrafimy utrzymać przy życiu, tych pacjentów, których udaje się uratować w szpitalu w trakcie świeżego zawału.

W 2003 roku, w ciągu roku po zawale umierało 19,4 proc. chorych. W 2011 roku było ich niewiele mniej, bo blisko 15 proc. Dla porównania śmiertelność wewnątrzszpitalna u osób że świeżym zawałem w 2003 roku wynosiła 10,6 proc, a siedem lat później już tylko 5,6 proc.

- Jesteśmy w tym zakresie na piątym miejscu w OECD. Za nami są takie kraje, jak: Czechy, Finlandia, Węgry - mówi prof. Grzegorz Opolski, konsultant krajowy ds. kardiologii.

Trochę trzeba poprawić

Specjalista dodaje, że chociaż w ostatnim dwudziestoleciu o 4 lata zwiększyła się przeciętna długość życia Polaków, głównie dzięki poprawie skuteczności leczenia chorób układu krążenia, to jednak nadal choroby te są pierwszym zabójcą w Polsce i w Europie. Z ich powodu umiera 53 proc. kobiet i 41 proc. mężczyzn. W tej grupie na pierwszym miejscu jest zawał, a na drugim udar.

Prof. Opolski przypomina, że najwyższe tempo spadku umieralności mężczyzn w wieku 25-84 lata z powodu zawału serca, przypada na lata 90. ubiegłego wieku. W ostatnich 10 latach było ono już znacznie mniejsze.

Z szacunków wynika, że w 2012 r. nie powinno być więcej niż 170 zgonów na skutek zawału w przeliczeniu na 100 tys. mężczyzn (w 2005 r. było ich 250, a na początku lat 90. - 400).

Kolejnym problemem polskiej kardiologii, oprócz wysokiej śmiertelności w pierwszym roku od wystąpienia zawału, jest zbyt duża umieralność z powodu zawału u osób przed 65. rokiem życia.

 - Staramy się gonić stare kraje UE. Wydawało nam się, że uda się tego dokonać w 2015 roku, jednak teraz planujemy, że to będzie możliwe w 2019 roku. Pod tym względem wśród 33 krajów OECD zajmujemy dopiero 29 miejsce - przyznał prof. Opolski.

Prof. Dariusz Dudek kierownik Samodzielnej Pracowni Hemodynamiki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, przewodniczący Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przypomina, że ma na to wpływ zbyt długi okres oczekiwania od momentu wystąpienia świeżego zawału do czasu, kiedy pacjent zostanie przywieziony do ośrodka kardiologii interwencyjnej.

Dostęp jest zachowany

W ocenie prof. Opolskiego, w każdym województwie dostępność do najważniejszym procedur kardiologicznych jest zachowana. W 2011 roku udało się przeprowadzić 201,4 tys. koronarografii, czyli - statystycznie licząc -  5,2 tys. na 1 mln mieszkańców oraz 3,3 tys. angioplastyk. Pod tym względem należymy do czołówki europejskiej.

Dla pacjenta jest jednak ważne jak długo musi on oczekiwać na dany zabieg. Ten okres oczekiwania w Polsce jest różny, i zależy od renomy ośrodka, z czym zwykle wiąże się długość kolejki. Na koronarografię czeka się od 2 do 12 tygodni, na angioplastykę 2-4 tygodnie, na wszczepienie stymulatora 1- 8 tygodni, kardiodefibrylatora 2-12 tygodni. Zdecydowanie najdłuższy czas oczekiwania dotyczy ablacji. Tutaj kolejki wynoszą od 4 do 100 tygodni.

Rok oczekiwania na wizytę

Prof. Opolski wymieniając to co należy jeszcze poprawić w polskiej kardiologii zwraca uwagę na czas oczekiwania na wizytę u kardiologa i dostęp do rehabilitacji.

Na taką wizytę średnio trzeba czekać aż 9 miesięcy (w Radomiu aż rok). Na rehabilitację kardiologiczną może liczyć jedynie co piąta osoba po zawale serca. Tymczasem każda z nich powinna być rehabilitowana. Taką możliwość mają jedynie ci chorzy, którzy mieszkają w dużych miastach.

Wśród tych obszarów w kardiologii, które nie mogą zadowalać prof. Opolski wymienia też dostępność do najnowszych terapii, nieskuteczną prewencję chorób sercowo-naczyniowych i niską świadomość społeczną dotycząca chorób układu krążenia.

Konsultant krajowy podkreśla również, że konieczne jest stałe zwiększanie nakładów na opiekę kardiologiczną a nie ich ograniczanie, określenie docelowego modelu opieki kardiologicznej oraz dopuszczenie kardiologów interwencyjnych do zabiegów na naczyniach obwodowych.

Konsultant zwraca też zarazem uwagę na największe sukcesy polskiej kardiologii, do których zaliczył upowszechnienie angioplastyki. Jest ona wykonywana w 143 ośrodkach kardiologii interwencyjnej, w których udrażniane się zawężone tętnice mięśnia sercowego. Stawia nas to w czołówce krajów UE.

Cenne minuty

Specjaliści uważają, że należy poprawić czasu dojazdu chorego ze świeżym zawałem do ośrodka kardiologii interwencyjnej.

- Nadal jednak się zdarza, że część chorych ze świeżym zawałem serca zbyt późno jest przywożonych do ośrodka kardiologii interwencyjnej - uważa prof. Dariusz Dudek. Opóźnienia sięgają od godziny do nawet trzech godzin. Dochodzi do nich wtedy, gdy do ataku serca dojdzie u chorego znajdującego się w większej odległości od miasta, gdzie wykonywana jest całodobowa angioplastyka.

Podkreślił, że pacjent z zawałem powinien być przywożony bezpośrednio do ośrodka kardiologii interwencyjnej, a nie do szpitala, w którym nie ma pracowni hemodynamiki. Każda godzina zmniejsza szanse uratowania chorego lub uchronienia go przed znacznym uszkodzeniem mięśnia sercowego.

Z zebranych danych wynika, że jeżeli pacjent trafi na SOR w dużym mieście, w tym wypadku w Krakowie, to opóźnienie w dostępie do zabiegu angioplastyki wynosi 175 minut, gdy na SOR poza Krakowem - już 193 minuty. W ocenie prof. Dudka jest  to czysto organizacyjna sprawa i nie ma potrzeby zwiększania w tej materii nakładów finansowych z NFZ, aby to usprawnić.

Z punktu widzenia Funduszu

Według dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ Agaty Horanin-Bawor, spadek tempa poprawy opieki kardiologicznej w znacznym stopniu wynika z tego, że coraz częściej ratuje się chorych powyżej 70. roku życia, cierpiących na wiele innych schorzeń, a także chorych z bardzo rozległymi zawałami, którzy wcześniej nie mieli szansy na przeżycie. Takich pacjentów znacznie trudniej jest leczyć.

Dodała, że w 2011 r. za jedno świadczenie kardiologii interwencyjnej NFZ płacił średnio 9 121 zł.

W ocenie dyr. Horanin-Bawor system opieki kardiologicznej nie funkcjonuje należycie.

 - Finansowanie pacjentów z chorobami kardiologicznymi wzrasta, a kolejki do specjalistów wciąż rosną - przyznaje dyrektor.

Jej zdaniem za taki stan rzeczy odpowiada paradoksalnie z jednej strony edukacja pacjentów, która sprawia, że są oni bardziej świadomi i zorientowani na leczenie u kardiologów. Z drugiej zaś strony, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie zachęcają chorych do leczenia dolegliwości sercowych w ich gabinetach.

Z taką opinią nie zgadają się eksperci, przypominają, że lekarz POZ, nie ma uprawnień do wydawania skierowań nawet na najbardziej podstawowe badania kardiologiczne.

Epidemia niewydolności serca

Prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zwróca natomiast uwagę na nowy problem jaki pojawia się w kardiologii, jest nim coraz częściej występująca przewlekła niewydolność serca.

- Choroba ta występuje już tak często, że przybiera rozmiary epidemii - powiedziała prof. Stępińska. Wydłuża się przeciętna długość życia (najwięcej chorych jest wśród siedemdziesięciolatków). Ratowani są również zawałowcy, u których dochodzi do znacznego uszkodzenia serca. Wtedy staje się ono niewydolne.

Polska ma największą w UE hospitalizację z powodu niewydolności serca. Oznacza to, że musimy poprawić opiekę na tymi chorymi - podkreślają eksperci. Problem ten dotyczy głównie pacjentów powyżej 65 roku życia . Specjaliści stoją na stanowisku, że można ten problem rozwiązać kładąc większy nacisk na opiekę ambulatoryjną.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH