Do końca minionego roku mieszkańcy gmin Jerzmanowice-Przeginia, Sułoszowa i Wielka Wieś w ramach umowy pomiędzy lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej a Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym w Krakowie - w godzinach nocnych, w weekendy i święta mogli korzystać z opieki jerzmanowickiego ambulatorium, świadczonej przez lekarzy z KPR. W tej sytuacji, to lekarze POZ z kilku gmin będą świadczyć usługi całodobowe w ramach swojej spółki.

Pogotowie jednak z nowym rokiem zlikwidowało tę placówkę, wskazując mieszkańcom odległe ośrodki w Skale i w Zabierzowie. KPR zachowało wprawdzie w Jerzmanowicach stację pogotowia, która jednak - zgodnie z Ustawą o ratownictwie medycznym - na miejscu nie świadczy żadnych usług, lecz jest tylko miejscem stacjonowania zespołów ratowniczych, wzywanych do przypadków grożących utratą zdrowia czy życia.

Likwidacja ambulatorium zaskoczyła tak pacjentów, jak i lekarzy, którym nie udało się przekonać KPR do przywrócenia placówki. Przeprowadzono rozmowy z władzami jerzmanowicko-przegińskiej gminy. Komisja Zdrowia i Opieki Społecznej Rady Gminy jednogłośnie opowiedziała się za udostępnieniem lokalu na całodobową opiekę medycznej spółce.

 - Ambulatorium funkcjonowało w Jerzmanowicach od 32 lat, a w tym budynku przez 20 lat, i nie można go było zabrać mieszkańcom - mówi Dziennikowi Polskiemu Maria Cieślik, przewodnicząca komisji. Podkreśla, że tak do Skały, jak i Zabierzowa, mieszkańcy mają bardzo daleko, a nie każdy ma samochód i prawo jazdy, a dostanie się do tych ośrodków publicznymi środkami komunikacji publicznej późnym wieczorem i w nocy jest niemożliwe.

Maria Cieślik dodaje, że mieszkańców trudno jest przekonać do nowego systemu ratownictwa medycznego i wytłumaczyć im, że pozostający w gotowości zespół pogotowia nie może na miejscu zajmować się jednocześnie udzielaniem pomocy ambulatoryjnej, choć stacjonuje w budynku, w którym do końca zeszłego roku przyjmował przez lekarza „całodobówki”. Tym bardziej że wiele osób nie odróżnia pogotowia od ambulatorium.

 - Nie można się dziwić pacjentom, którzy przez tyle lat wiedzieli, że na miejscu uzyskają pomoc i nagle zastali zamknięte drzwi - komentuje Andrzej Jaworek, pediatra, lekarz rodzinny z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Bęble (gm. Wielka Wieś).

Adam Piaśnik, wójt jerzmanowicko-przegińskiej gminy, zapewnia, że pacjenci i lekarze mają w nim poplecznika. Oferuje do dyspozycji lokal, a gdyby okazał się za mały - wygospodaruje dla nich dodatkowe pomieszczenia na piętrze budynku. - Dostosowanie lokalu ambulatorium do określonych wymogów nie będzie wymagało dużych nakładów. Jest przy nim podjazd dla niepełnosprawnych, trzeba odświeżyć pomieszczenia i może przebudować sanitariat - mówi wójt.

Nie ustalono jeszcze odpłatności za wynajem pomieszczeń, ale - jak zapewnił Adam Piaśnik - czynsz nie będzie wysoki. Maria Cieślik uważa, że powinien być symboliczny, bo służbie zdrowia trzeba zapewnić jak najlepsze warunki do funkcjonowania. Gmina nie pobiera czynszu od KPR za korzystanie z lokalu dla zespołu ratowników. Pogotowie płaci tylko za media.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH