72-letnia kobieta, która zasłabła na ulicy, trafiła do Szpitala Miejskiego w Jaworznie. Potem została przewieziona do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku. Nikt nie poinformował rodziny, gdzie przebywa pacjentka. Na drugi dzień kobieta zmarła.

Starsza pani zasłabła na ulicy. Przechodnie wezwali karetkę. Podała sanitariuszom imię, nazwisko, adres i wiek, ale nie chciała wsiąść do ambulansu. Ratownicy wezwali policję. Do szpitala kobietę przewiózł radiowóz.

Jak informuje Gazeta Wyborcza, trafiła tam około godz. 14. Wieczorem została przewieziona do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku.

W tym czasie rodzina zaczęła poszukiwania. Następnego dnia rano mąż kobiety zadzwonił do miejskiego szpitala. Dowiedział się, że jego żona została przyjęta dzień wcześniej, ale teraz jest w Rybniku. Tam usłyszał, że była agresywna i musieli ją przypiąć do łóżka pasami. Na drugi dzień zadzwonił do szpitala i usłyszał, że żona zmarła rano.

Mężczyzna ma żal do lekarzy, że nikt nie powiadomił go od razu, że żona trafiła do szpitala mimo, żona miała przy sobie dokumenty.

Ireneusz Wójcik z jaworznickiego szpitala uważa, że o ile pacjent nie mówi, że chce kontaktu z rodziną, placówka nie ma obowiązku powiadamiania.

Chora nie wymagała hopitalizacji. – Ponieważ zachowywała się agresywnie i wypowiadała się w sposób nielogiczny, została przewieziona do placówki psychiatrycznej – mówi Gazecie dr Wójcik. – O takim fakcie tym bardziej nie wolno nam nikogo informować. Wynika to z zapisów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego – stwierdza.

W podobnym tonie wypowiada się Marek Ksol, zastępca dyrektora szpitala w Rybniku: – Informujemy rodzinę tylko wtedy, gdy pacjent wyraźnie o to poprosi. Taki obowiązek spoczywa zresztą na szpitalu, który pacjenta do nas wysyła.

Lekarze z Jaworzna są zdania, że męża powinna powiadomić policja. Policjanci uważają, że tylko udzielali asysty, a dane kobiety w celach informacyjnych podali w izbie przyjęć.

Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia uważa, że choć szpital rzeczywiście nie ma obowiązku, powinien poinformować rodzinę.

– Jeśli pacjent ma przy sobie dowód, a jest nieprzytomny lub jest z nim utrudniony kontakt, lekarz zwykle dzwoni do najbliższych. Nikt mu tego nie zabrania. Wręcz przeciwnie, to praktyka powszechnie stosowana – podkreśla rzecznik.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH