Jakość badań zależy od uczciwości kierownika laboratorium

Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl deklaruje, że zaakceptowałaby zamknięcie jakiegoś laboratorium z powodu niskiej jakości badań. Problem w tym, że w kraju nie ma mechanizmów prawnych, kontrolnych i finansowych, które pozwalałby na podjęcie tak radykalnej decyzji. - Rozporządzenie ministra zdrowia o standardach jakości nakłada obowiązek uczestnictwa laboratorium w tzw. kontroli zewnętrznej, ale bez żadnych konsekwencji w przypadku uzyskania wyniku negatywnego lub braku uczestnictwa - mówi prezes KRDL.

Rynek Zdrowia: - Czy możliwe byłoby wprowadzenie mechanizmów finansowych wymuszających przestrzeganie norm jakościowych w laboratoriach diagnostycznych, np. przez NFZ lub szpital posiadający własne laboratorium?

Elżbieta Puacz: - Na całym świecie są ośrodki oceny jakości świadczonych usług diagnostycznych, finansowane przez płatników świadczeń medycznych. Ocenie podlega nie tylko dokumentacja. Ocenia się też wykonanie określonej próbki przesłanej z ośrodka oceniającego do laboratorium poprzez porównanie otrzymanego wyniku. Laboratorium, które nie otrzyma pozytywnej oceny z takiego sprawdzianu zostaje wyłączone z rynku diagnostycznego aż do momentu uzyskania pozytywnej rekomendacji.

U nas rozporządzenie ministra zdrowia o standardach jakości nakłada obowiązek uczestnictwa laboratorium w tzw. kontroli zewnętrznej, ale bez żadnych konsekwencji w przypadku uzyskania wyniku negatywnego lub braku uczestnictwa. Nikt z płatników - w naszym przypadku lekarzy bądź pacjentów, czy też nadzoru publicznego, np. NFZ - nie pyta o otrzymany wynik kontroli i nie ma żadnych sankcji prawnych za negatywną ocenę czy też brak uczestnictwa w kontroli zewnętrznej. Wszystko zależy od sumienia i uczciwości kierownika laboratorium.

Wiemy, że nadal są laboratoria, które nie uczestniczą w zewnętrznych ocenach jakości. Zespoły Wizytatorów Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych mogą tylko zalecić przystąpienie do kontroli zewnętrznych, bo ustawa o diagnostyce laboratoryjnej nie daje KIDL żadnych narzędzi prawnych umożliwiających wyłączenie laboratorium do czas poprawienia jakości.

W Polsce mamy tylko dwa ośrodki oceny jakości badań laboratoryjnych, powołane przez Ministerstwo Zdrowia. Ich działania dotyczą badań bakteriologicznych i niektórych badań analitycznych. Nie ma natomiast żadnego ośrodka kontrolującego badania chorób infekcyjnych, badania genetyczne, immunologiczne, mykologiczne, cytologiczne itd. Pozostają kontrole w ośrodkach zagranicznych, które są niezwykle kosztowne. Jednakże nikt z lekarzy zlecających badania nie wymaga przedstawienia certyfikatów i wyników kontroli przy podpisywaniu umów na świadczenia diagnostyczne.

Nie ma też żadnych mechanizmów finansowych, które mogłyby oddziaływać na poprawę jakości. NFZ nie kontraktuje świadczeń diagnostycznych bezpośrednio z laboratoriami. Są one zawarte w świadczeniach lekarskich i tu jest kolejny problem, ponieważ lekarze szukają jak najtańszych wykonawców badań. Natomiast jakość kosztuje. Dlatego wprowadzenie i przestrzeganie standardów jakościowych musi uwidocznić się w wyższej cenie badania i niestety jakościowo dobre laboratoria przegrywają w walce rynkowej, gdzie obowiązuje najniższa cena.

Jeśli Ministerstwo Zdrowia wyceni badania laboratoryjne, o co jako samorząd zabiegamy już od wielu lat (przygotowaliśmy opis technologiczny każdego badania) i rozpocznie, na wzór innych państw, kontraktowanie przez NFZ świadczeń diagnostycznych z medycznymi laboratoriami diagnostycznymi, wtedy będzie możliwy nadzór i wprowadzenie mechanizmów finansowych wymuszających przestrzeganie norm jakościowych.

- Czy jako prezes KIDL zaakceptowałaby Pani zamknięcie jakiegoś laboratorium z powodu niskiej jakości badań?

- Oczywiście. Przecież tu chodzi o bezpieczeństwo pacjenta, a nie o źle pojętą solidarność zawodową. Lepiej nie wykonać badania niż wykonać je źle. Jeśli dane laboratorium na czas poprawienia jakości będzie zamknięte, wtedy badania będą wykonywane w innych laboratoriach, gdzie ta jakość jest prawidłowa. Problemu z dostępnością nie będzie.

Przypominam, że my, diagności laboratoryjni, jak i inne zawody medyczne, składamy przysięgę przy otrzymywaniu Prawa Wykonywania Zawodu Diagnosty Laboratoryjnego. Mówi ona, że będziemy wykonywać swą pracę zgodnie z najnowszą wiedzą i zasadami etyki zawodu diagnosty. Kończy się słowami Salus aegroti suprema lex, czyli dobra pacjenta najwyższym dobrem.

Każde źle wykonane badanie nie tylko niszczy opinię o naszym zawodzie, ale stanowi też zagrożenie dla zdrowia pacjenta. Jako samorząd jesteśmy jednomyślni: liczy się jakość wykonywanych badań.

Nie tracę nadziei, że prawodawcy wspomogą nas w działaniach na rzecz umocnienia roli i znaczenia diagnostyki laboratoryjnej poprzez wycenę badań, kontraktowanie badań laboratoryjnych bezpośrednio z medycznym laboratorium diagnostycznym lub określenie procentowego zakresu kontraktu medycznego wydawanego na diagnostykę laboratoryjną oraz opisanie procedur lekarskich z określeniem minimalnego zakresu badań laboratoryjnych. Wtedy możliwy będzie nadzór publiczny i wprowadzanie mechanizmów, także finansowych, wobec medycznych laboratoriów diagnostycznych, które nie spełniają wymogów jakościowych.

- Dziękuję za rozmowę. 

Czytaj też: Diagnostyka laboratoryjna czeka cierpliwie w kolejkowym pakiecie

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH