Jak karetki kursują do pijanych delikwentów

Ratownicy medyczni ze Stacji Rejonowej Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu tylko od początku roku zmarnowali prawie 1400 godzin na wezwania do pijanych, którym nic nie dolegało. 690 razy karetka wyjeżdżała do "pacjenta", którego jedyną dolegliwością było nadmierne spożycie alkoholu.

Najczęściej po karetkę dzwonią przechodnie, którzy natykają się na nieprzytomnego z powodu zatrucia alkoholowego leżącego na ławce, chodniku lub trawniku. Karetka musi przyjechać.

O tym, że zdecydowanie za często ratownicy wyjeżdżają do ludzi pod wpływem alkoholu, mówi również Robert Mazurek, kierownik do spraw lecznictwa z Wielkopolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego w Koninie. Jego zdaniem, pijany pacjent to ogromny problem, który jest ciężarem dla całej służby zdrowia.

- Dyspozytor musi zadecydować czy konieczne jest wysłanie karetki. Ratownicy nie wiedzą, czy pijany powinien trafić na oddział ratunkowy. Jak już trafi do szpitala, to lekarz ma problem, bo nie wie co dolega pacjentowi, bo kontakt z nim jest utrudniony.

Więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH