Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 18-04-2017 09:08

Grzegorz Oszkinis: operacja naczyniowa jest jak kontrolowany wypadek samochodowy

Choroby naczyń obwodowych zabijają trzy razy więcej Polaków niż zawały, dlatego potrzebna jest edukacja. Tym bardziej że miażdżycę naczyń obwodowych ma 20 proc. Polaków po 75. roku życia - przekonuje prof. Grzegorz Oszkinis.

Operacja naczyniowa jest jak kontrolowany wypadek samochodowy. Fot. Materiały prasowe (zdjęcie ilustracyjne)

Prof. Grzegorz Oszkinis, były prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Naczyń Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w rozmowie z Rzeczpospolitą wyjaśnia, że w tej dziedzinie, podobnie jak w kardiologii, NFZ obniżył wycenę wielu procedur wewnątrznaczyniowych, np. zakładanie stentgraftów w aorcie brzusznej i piersiowej. Tymczasem zabiegi wewnątrznaczyniowe stanowią 60 proc. wszystkich i dają możliwość zoperowania w tym samym czasie większej liczby pacjentów.

Jak wyjaśnia ekspert operacja otwarta trwa cztery, pięć godzin, czyli tyle, co trzy zabiegi endowaskularne.

W ocenie prof. Oszkinisa operacja naczyniowa jest jak kontrolowany wypadek samochodowy. Stanowi ogromną traumę dla organizmu. Pacjent trafia po niej na oddział intensywnej terapii, a potem dochodzi do siebie na oddziale nawet kilka tygodni. Jeżeli więc za bardzo obniżymy wycenę tych zabiegów, szpital nie będzie miał za co leczyć powikłanych pacjentów, których przecież przybywa.

Dziś operacja tętniaków aorty brzusznej to ok. 12-15 tys. zł za zabieg otwarty i 45 tys. zł za zabieg wewnątrznaczyniowy, który wcześniej był wyceniony na 65 tys. zł.

Więcej: www.rp.pl