Gostyń: potrzebny był chirurg dziecięcy, nie śmigłowiec? Oddajemy głos wszystkim stronom

Od kilku dnia trwa dyskusja - nie tylko w środowisku medycznym - o zdarzeniu w Gostyniu. Lekarz tamtejszego SPZOZ wezwał Lotnicze Pogotowie do 5-letniego pacjenta z bardzo poważnymi obrażeniami, ale śmigłowiec nie przyleciał. LPR tłumaczy, że przepisy nie pozwalają na transport międzyszpitalny bez odpowiedniego lądowiska, jednak gdyby helikopter był wzywany od razu na miejsce wypadku, to by przyleciał. Dyrekcja szpitala uważa, że miejsce do lądowania ma.

Multimedia

Pismo do ULC

0,08 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Portal rynekzdrowia.pl rozmawia o tej sprawie m.in. ze szpitalem w Gostyniu, władzami tego miasta, LPR-em, wielkopolskim oddziałem NFZ oraz prokuraturą, która prowadzi postępowanie dotyczące tego zdarzenia.

Marcin Hańczewski, zastępca dyrektora ds. medycznych SPZOZ w Gostyniu przyznaje, że nie jest w stanie się ustosunkować do zagadnień lotniczych i nie wie, czym się różni lądowanie podczas akcji ratowniczej od lądowania w ramach transportu międzyszpitalnego.

- Jednak wiem, że takie transporty międzyszpitalne z lądowaniem na stadionie w Gostyniu już się odbywały wcześniej - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl.

Jest lądowisko czy nie?
Dyrektor Hańczewski podkreśla, że stadion w Gostyniu to miejsce oficjalnie zgłoszone przez gminę zarówno do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR), jak i prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Informację tę potwierdza nam Elżbieta Palka, zastępca burmistrza Gostynia.

- W odpowiedzi na pismo starosty gostyńskiego z 23 sierpnia 2010 roku gmina Gostyń dokonała zgłoszenia lokalizacji miejsca przystosowanego do lądowania śmigłowca ratunkowego w Gostyniu. W piśmie do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego w Warszawie z 22 października 2010 roku jako lokalizację zgłoszono stadion Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gostyniu przy ul. Sportowej 1 - wyjaśnia zastępca burmistrza (pismo władz Gostynia do Urzędu Lotnictwa Cywilnego - do pobrania pod tekstem - w formacie pdf).

Dr Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego tłumaczy nam, że wbrew temu co mówi dyrekcja SPZOZ, w Gostyniu nie ma lądowiska dla śmigłowców.

- W tej miejscowości jest zgłoszone tzw. miejsce gminne, czyli lokalizacja wyznaczona do przyjęcia śmigłowca w operacjach nocnych, kiedy karetka z wypadku przywozi pacjenta do takiego wyznaczonego miejsca i stamtąd pacjent jest transportowany do ośrodka specjalistycznego - przekonuje Robert Gałązkowski.

Podkreśla, że to miejsce w ogóle nie spełnia rygorów dotyczących lądowiska przyszpitalnego. Jak wyjaśnia jest to miejsce, które można nazwać operacyjnym punktem lądowania: - Można je porównać do miejsca lądowania śmigłowca przy wypadku, z tą różnicą, że jest to teren znany i nam, i strażakom, którzy każdorazowo zabezpieczają lądowanie.

Czytaj: Dyrektor LPR o sytuacji w Gostyniu

Szef LPR przyznaje, że gdyby śmigłowiec został wezwany bezpośrednio na miejsce zdarzenia, to mógłby wylądować i zabrać poszkodowane dziecko do kliniki w Poznaniu, jednak nie bezpośrednio do szpitala. Przypomina, że w Poznaniu śmigłowiec LPR lądowałby na lotnisku "Ławica", ponieważ w tym mieście jest problem z lądowiskami przyszpitalnymi. Dopiero z lotniska karetka dowiozłaby pacjenta do odpowiedniej lecznicy.

To szpital miał zapewnić transport?
Ostatecznie zarówno z miejsca wypadku do SPZOZ w Gostyniu, jak i ze szpitala w Gostyniu do Poznania poszkodowany pięciolatek został przewieziony karetką, działającej na tamtym terenie, niepublicznej firmy Falck.

Ireneusz Weryk dyrektor ds. ratownictwa Falck Medycyna jest zdania, że brak wiedzy o tym, że szpital nie dysponuje lądowiskiem dla śmigłowców LPR, przystosowanym do transportów międzyszpitalnych, jest karygodną ignorancją zarówno dyrekcji, jak i innych osób funkcyjnych ze szpitala w Gostyniu.

Co więcej, dyrektor Weryk zwraca uwagę, że brak w Gostyniu karetki transportowej z lekarzem, mogącej wykonać transport międzyszpitalny, jest ciężkim naruszeniem umowy z NFZ.

Agnieszka Jankowska z biura prasowego Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ przyznaje, że zgodnie z obowiązującymi regulacjami każda placówka, która prowadzi hospitalizację, także szpital w Gostyniu, jest zobowiązana do zapewnienia środka transportu medycznego z opieką lekarską na poziomie karetki typu S (specjalistycznej).

- Nie wyrokujemy jednak o sytuacji w Gostyniu, badamy dokumentację, żeby ustalić godzina po godzinie jaka była obsada szpitala i jakie były podejmowane działania medyczne - zastrzega w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jankowska.

Marcin Hańczewski tłumaczy nam, że kiedy LPR odmówiło transportu, to lekarz dyżurny szpitala zwrócił się o pomoc do wojewódzkiego koordynatora ratownictwa, który zdecydował się skierować do Gostynia karetkę z systemu ratownictwa medycznego, żeby taki konieczny transport międzyszpitalny wykonała.

- Posiadamy zespół transportu medycznego, jednak nasza karetka w tamtym czasie przewoziła pacjenta z udarem mózgu do szpitala w Śremie - informuje nas Hańczewski. Jak tłumaczy, to dlatego lekarz dyżurny podjął decyzję, żeby posiłkować się transportem zewnętrznym.

Dziecko nie powinno trafić do Gostynia?
Zdaniem wicedyrektora ds. medycznych SPZOZ w Gostyniu 5-latek poszkodowany w wypadku w ogóle nie powinien znaleźć się w jego szpitalu, ale od razu - z miejsca wypadku - trafić śmigłowcem do centrum urazowego w ośrodku klinicznym.

Ireneusz Weryk przekonuje jednak, że szpital w Gostyniu posiada chirurgię dziecięcą, dlatego winien wykonać podstawowe procedury ratujące życie na miejscu. Jak informuje Weryk stan dziecka na miejscu wypadku nie wskazywał na to, aby od razu wzywać śmigłowiec LPR lub transportować dziecko do centrum urazowego w Poznaniu.

Także dr Robert Gałązkowski jest zdania, że w sytuacji, która zaistniała w Gostyniu, gdzie szpital dysponuje oddziałem chirurgii dziecięcej, ratownicy z karetki Falck, którzy przewozili poszkodowanego chłopca, mieli prawo sądzić, że w tej lecznicy zostanie pacjentowi udzielona optymalna pomoc.

Jednak z wyjaśnień wicedyrektora szpitala wynika, że na oddziale chirurgii dziecięcej, chirurg dziecięcy nie dyżuruje codziennie. Jak mówi nam Marcin Hańczewski chirurg dziecięcy raz jest na dyżurze, a czasami jest tylko pod telefonem w zależności od tego, jak układa się grafik.

- Trudno mi powiedzieć, dlaczego w zaistniałej sytuacji chirurg dziecięcy nie przyjechał na oddział - przyznaje wicedyrektor gostyńskiej placówki.

Dodaje, że doświadczony chirurg, który dyżurował na oddziałach chirurgii ogólnej i dziecięcej uznał, po badaniach tomografii komputerowej, że dziecko nie kwalifikuje się do leczenia w gostyńskim szpitalu i jest na tyle stabilne, żeby można było wykonać transport do lecznicy o wyższym poziomie referencyjności.

Jak opowiada Marcin Hańczewski stan dziecka wymagał zabezpieczenia anestezjologicznego do transportu. Pacjent został uśpiony. Od momentu postawienia diagnozy i podjęcia decyzji o transporcie około godziny 17.15 do opuszczenia szpitala przez pacjenta minęło ok. półtorej godziny. Pacjent wyruszył do Poznania ok. godziny 18.45.

Zdaniem Ireneusza Weryka nieobecność chirurga dziecięcego w SPZOZ w Gostyniu, dziwne konsultacje przez telefon, jak również bezradność chirurga ogólnego, jest niedopuszczalną sytuacją.

Prokurator sprawdza działania LPR
- W związku z tym, że sprawą zainteresowała się prokuratura, czujemy się zwolnieni od konieczności zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - informuje nas dyrektor ds. ratownictwa Falck Medycyna.

Roch Waszak, prokurator rejonowy w Gostyniu w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl informuje, że obecnie nie są badane nieprawidłowości „na poziomie szpitala”. Jak mówi prowadzone jest dochodzenie, dotyczące narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez odmowę transportu pacjenta przez LPR.

Waszak dodaje, że prokuratura sprawdza, czy istotnie prawo nie pozwalało na to, aby śmigłowiec ratowniczy przyleciał do Gostynia po pacjenta szpitala. Według prokuratora rejonowego z zebranych obecnie dokumentów wynika, że władze Gostynia zgłosiły koordynaty miejsca lądowania do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i do LPR.

Prokurator Waszak jest zdania, że zasłanianie się przez LPR przepisami można uznać, na obecnym etapie dochodzenia, za nieuzasadnione. Zastrzega jednak, że cały czas trwa zbieranie i analiza materiałów.

Wyniki kontroli NFZ - 22 sierpnia
Przypomnijmy, że w wyjaśnianie zaistniałej w Gostyniu sytuacji włączył się zarówno minister zdrowia, jak i Narodowy Fundusz Zdrowia. W gostyńskim szpitalu, a także w LPR oraz w Falck trwają kontrole.

Jak mówi nam Agnieszka Jankowska z biura prasowego Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ kontrole płatnika ruszyły już w poniedziałek (13 sierpnia) rano. Przeprowadzane są w SPZOZ w Gostyniu oraz w firmie Falck.

- Wyniki kontroli będą znane 22 sierpnia - informuje Agnieszka Jankowska. Dodaje, że badanie dokumentacji placówek jest utrudnione, ponieważ jest ona udostępniana jednocześnie także prokuraturze i policji. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH