Główny Inspektor Sanitarny: polskie kiełki są bezpieczne

Rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Bondar zapewnił w poniedziałek (13 czerwca), że w polskich kiełkach nie znaleziono żadnych śmiercionośnych bakterii.

W sobotę (11 czerwca) niemieckie władze sanitarne potwierdziły, że źródłem zakażenia groźnym szczepem pałeczki okrężnicy EHEC były kiełki pochodzące z uprawy ekologicznej Gaertnerhof w Bienenbuettel w Dolnej Saksonii. W wyniku zatrucia zmarło 36 osób, u 23 z nich stwierdzono zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS). Jedyną ofiarę śmiertelną poza Niemcami odnotowano w Szwecji.

Rzecznik GIS zapewnił, że "sprawdzono, dokąd trafiały kiełki z uprawy w Dolnej Saksonii”. - Wiadomo, że Polski nie było na liście odbiorców - stwierdził.

W ubiegłym tygodniu służby sanitarne przeprowadziły kontrolę w supermarketach, na targowiskach, punktach sprzedaży i zbiorowego żywienia.

Zastępca dyrektora Departamentu Inspekcji Handlowej w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów Dariusz Łomowski napisał w piśmie skierowanym do PAP, że dotąd "nie odnotowaliśmy żadnych niepokojących sygnałów, w szczególności skarg konsumenckich dotyczących kiełków np. niewłaściwego oznakowania, podmiany kiełków jednych warzyw - kiełkami innego rodzaju etc., na które to skargi podejmowalibyśmy interwencję".

Dodał, że "na bieżąco monitorujemy sklepy i jeśli pojawią się wątpliwości, będziemy je badać i rozstrzygać, a jeśli będzie taka konieczność - podejmiemy działania zgodnie z przysługującymi nam kompetencjami".

Początkowo podejrzewano, że źródłem zakażeń są nie kiełki, a ogórki z Hiszpanii, potem, że pomidory i sałata. W efekcie wyraźnie spadł w Europie popyt na świeże warzywa. Dodatkowo 2 czerwca Rosja wprowadziła zakaz importu świeżych warzyw ze wszystkich krajów UE.

Z tych powodów "można przyjąć, że łączne straty polskich producentów wyniosły 150-160 mln zł" - powiedział PAP Dariusz Mamiński z Biura Prasowego Ministerstwa Rolnictwa. Dodał, że resort nie ma danych o liczbie producentów ani o skali produkcji kiełków w Polsce, gdyż jest to często produkcja dodatkowa.

Do zakażenia kiełków bakterią okrężnicy E. coli (EHEC) może dojść na kilka sposobów: skażone mogą być nasiona, woda do zraszania lub zakażenie może pochodzić od chorego pracownika zakładu produkującego kiełki.

- Pozostaje jeszcze kwestia czystych rąk konsumenta. Kiełki przed spożyciem powinno się sparzyć wrzątkiem, podobnie jak inne warzywa jedzone na surowo - powiedział PAP prezes Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Producentów Żywności Ekologicznej "Eko Pol Smak" Edward Nowakowski.

Wyjaśnił też, że w ekologicznej produkcji kiełków "nasiona rozkłada się na stalowych stołach i są one intensywnie zraszane". - Po trzech dniach kiełki są gotowe do zapakowania i wysłania w świat. Woda do zraszania kiełków nie powinna zawierać żadnych nawozów, zwłaszcza w produkcji ekologicznej - podkreślił Nowakowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH