Uczniowie z miejscowości Buczek (woj. łódzkie) dowiedzieli się kilka dni temu, że mogą być chorzy na gruźlicę. Niewykluczone, że zostali zarażeni przez nauczycielkę języka niemieckiego.

"W Zespole Szkoły Podstawowej i Gimnazjum Publicznego w Buczku jedna z nauczycielek zachorowała na gruźlicę. Wiadomo o tym było już w czerwcu. Zataiła ten fakt przed innymi pedagogami. O sprawie wiedziała jednak dyrektor szkoły. Nikt nic w tej sprawie nie robi, a czas biegnie. W trosce o zdrowie naszych dzieci prosimy o pilne zainteresowanie się tą sprawą, bo decyzja ze strony szkoły i sanepidu, i wójta się przeciąga. Pomóżcie nam" - z tak dramatycznym apelem zwrócili się do prasy rodzice uczniów małej szkoły w powiecie łaskim.

Renata Nowicka, dyrektorka szkoły, jest zakłopotana sytuacją. Potwierdza, że nauczycielka niemieckiego chorowała od 2 lat.

- Kiedy dotarła do nas wiadomość, że jest chora na gruźlicę, kompletnie nie wiedzieliśmy, co robić - spuszcza głowę dyr. Nowicka. - Przyszło mi do głowy, by zaprosić rodziców na zebranie i przedstawić zaistniałą sytuację. Doszłam jednak do wniosku, że takie oficjalne spotkanie, kiedy mówię do ludzi przez mikrofon, może wywołać panikę. Zobowiązałam nauczycieli, by przekazali wiadomość uczniom - tłumaczy.

Informacja o gruźlicy w szkole dotarła do wójta Bronisława Węglewskiego. Ten skontaktował się z Bogusławą Dębowską, kierowniczką przychodni w Buczku. Uzgodnili, że lekarz pierwszego kontaktu wystawi dzieciom skierowania do poradni pulmonologicznej w Łodzi lub Bełchatowie. Zaniechali tego, bo doszli do wniosku, że nie wszyscy rodzice zawiozą dzieci. Wymyślili, że sprowadzą specjalistów na miejsce. Tego też nie zrobili, bo nie wiedzą, kto ma zapłacić za badania.

- Ja nie mogę. To przecież zadanie Narodowego Funduszu Zdrowia - rozkłada ręce wójt Węglewski.

Ten sam gest robi dyrektorka szkoły. - Ja też nie wiem, pod jaki paragraf miałabym podciągnąć taki wydatek - mówi dyr. Nowicka.

Badanie jednego dziecka kosztuje ok. 40 zł. NFZ potwierdza, że jeśli badanie ma się odbyć w Buczku, musi je sfinansować wójt.

Jeśli nie ma pieniędzy, może zwrócić się do wojewody. Podobnie było na początku roku w Łodzi, kiedy zachorowała nauczycielka w dwóch łódzkich przedszkolach. Wojewoda powołała specjalny sztab i zleciła, żeby przebadać wszystkie dzieci, które mogły mieć kontakt z nauczycielką - przypomina sobie prof. Iwona Grzelewska-Rzymowska, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc.

Andrzej Krzywiecki, lekarz pulmonolog z Kliniki Ftizjopneumonologii ŚUM z Zabrza stwierdził w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl:
- Nauczyciele, jak wszyscy inni pracujący w zbiorowisku ludzkim, muszą się badać i liczyć z ewentualnością zachorowania na gruźlicę. W Polsce na gruźlice chorują tylko 22 osoby na 100 tysięcy populacji. Zarazić można się podczas jazdy tramwajem, pociągiem czy zakupów w supermarkecie. Nie jest to nic nadzwyczajnego i da się wyleczyć... Ale nie można też lekceważyć tej chorby i dzieci powinny być jak najszybciej przebadane.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH