Odejście lekarza anestezjologa od pacjenta podłączonego do respiratora na sali operacyjnej w Szpitalu Miejskim w Gdyni mogło spowodować niedotlenienie mózgu u operowanego - informuje Dziennik Bałtycki.

Opinia z pokontrolnego raportu przygotowanego dla wojewody pomorskiego przez prof. Marię Wójtewicz, wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie anestezjologii dotyczy przypadku 34-letniego pacjenta, którego mózg uszkodzony został podczas operacji prowadzonej w gdyńskim szpitalu.

Anestezjolog i pozostali lekarze opuścili salę na czas robienia zdjęcia rentgenowskiego. Wtedy, jak wynika z raportu, doszło do awarii aparatu do znieczulenia i mózg mógł nie otrzymywać tlenu.

- Gdyby przy stole operacyjnym był wówczas anestezjolog, podjąłby decyzje o ręcznym podawaniu leków i wentylowaniu pacjenta - wyjaśnia Dziennikowi Bałtyckiemu dr Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki. - Jednak wystarczy kilka minut, by brak dostępu tlenu spowodował nieodwracalne uszkodzenie mózgu.

Raport pokontrolny zawiera też informację, przekazaną przez firmę nadzorującą aparat używany w gdyńskim szpitalu. Firma sprawdzająca sprzęt w 2007 roku zaleciła ponowne sprawdzenie zaworu respiratora po roku. Z raportu wynika, że nie przeprowadzono ponownej weryfikacji. A to właśnie problemy z zaworem respiratora stały się przyczyną tragedii.

Sprawa 34-letniego pacjenta, który nie obudził się po operacji jest już przedmiotem postępowania prowadzonego przez prokuraturę. Zbada ona m.in., na jak długo anestezjolog odszedł od pacjenta.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH