Położne z Gdańska dorabiają do pensji w publicznym szpitalu na czarno. Do takich zachowań zmusza je brak m.in. rozsądnych i jednoznacznych uregulowań prawnych.

Reporterka TOK FM wcieliła się w rolę przyszłej matki  i w ten sposób dotarła do gdańskich położnych, które za opłatą towarzyszą kobietom przy porodzie – pisze Gazeta Wyborcza. 

Telefon do położnych ze Szpitala Specjalistycznego Świętego Wojciecha na gdańskiej Zaspie dziennikarka bez problemu znalazła na internetowym forum. Położna Beata (imię zmienione) podała oficjalną cenę usługi: 500 zł, płatne po porodzie.

Położne oficjalnie nie mogą przebywać w szpitalu poza swoim dyżurem, a tym bardziej odbierać poródu. – Przełożeni nigdy nie robili nam problemów – zapewniła jednak położna Beata.

– Muszę sprawdzić, które to osoby i wręcz wyciągnąć konsekwencje. Być może lekarz dyżurny bądź ordynator o tym wiedział – stwierdziła w rozmowie z dziennikarką Gazety Ewa Oroń, naczelna pielęgniarka szpitala, zastępcę dyrektora do spraw pielęgniarstwa.

Jakie mogą być konsekwencje? – Od nagany do zamknięcia oddziału, w skrajnych przypadkach – mówi lekarz wojewódzki Jerzy Karpiński, dyrektor Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego w Gdańsku. – Warunkiem jest, by ktoś, kto zapłacił położnej złożył do nas skargę.

Skargi zapewne nikt nie złóży. Tym bardziej, gdy obie strony - i matka i położna – są zadowolone z tak nakreślonej współpracy.

Kobiety w ciąży wymieniają się informacjami o położnych poprzez fora internetowe. Jest tam nawet swoisty ranking położnych.

– To jest czarna strefa. Takie sytuacje mają miejsce w różnych szpitalach, ale to raczej jest niezgodne z prawem – mówią anonimowo położne z gdańskiej porodówki.

– Zarobki położnej to 1300-1400 zł. A w ten sposób mogą sobie dorobić, więc chęć śledzenia tego z naszej strony jest mizerna – mówi nieoficjalnie lekarz z gdańskiego szpitala.

Oficjalna indywidualna opieka położnej podczas porodu jest możliwa w Warszawie w Szpitalu Specjalistycznym Świętej Zofii. Od wielu lat pacjentki, jeśli chcą, by konkretna położna towarzyszyła im w trakcie porodu, mogą podpisać z nią legalną umowę. Są tylko dwa warunki. Położna musi być pracownikiem danego szpitala i musi otrzymać od szpitala licencję na samodzielną opiekę nad pacjentką.

–  To pieniądze nie tylko za kilkanaście godzin podczas porodu. Położna często przez miesiąc musi być do dyspozycji tej pacjentki. Nie wolno jej nigdzie odjechać, nie wolno napić się wina i oczywiście musi wyjść z kina, jeśli akurat zacznie się poród – mówi w rozmowie z TOK FM Wojciech Puzyna, dyrektor szpitala.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH