GIS: w przypadku podejrzenia Eboli - obowiązkowa kwarantanna

Jeśli ktoś przebywał w rejonie zagrożenia, jeśli miał kontakt z osobami chorymi na gorączkę krwotoczną lub zmarłymi, powinien podlegać trzytygodniowej kwarantannie - poinformował p.o. Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz.

W Afryce Zachodniej rozprzestrzenia się epidemia wirusa Eboli. Rozpoczęła się w marcu w Gwinei i rozprzestrzeniła się do Sierra Leone i Liberii. Przypadki zachorowań odnotowano też w Nigerii.

Posobkiewicz poinformował na zorganizowanym w środę (13 sierpnia) briefingu, że wszystkie kraje europejskie mają procedury bezpieczeństwa na wypadek pojawienia się pierwszego przypadku gorączki krwotocznej. Poinformował, że plany postępowania kryzysowego w takich wypadkach znajdują się w każdym województwie.

Jego zdaniem nie ma potrzeby rejestracji osób podróżujących w rejony Afryki Zachodniej, ważniejsza jest świadomość zagrożenia. - Nie ma też podstaw prawnych, by zmusić obywatela, by zgłaszał swój wyjazd w miejsce, gdzie jest obecnie ognisko Eboli - powiedział. Dodał, że choć nie jest to zabronione, należy "bardzo rozsądnie podejść do potrzeby takiego wyjazdu".

Przypomniał przy tym, że nie ma bezpośrednich lotów z Afryki Zachodniej do Polski.

Posobkiewicz zaznaczył, że zgodnie z polskim prawem osobie, u której podejrzewa się zachorowanie, nie tylko przysługuje leczenie, ale jest ona także zobowiązana poddać się leczeniu w warunkach izolacji. Wszystkie osoby, które miały z nią kontakt, również muszą być poddane kwarantannie. Kwarantanna, podobnie jak leczenie, jest obowiązkowa.

- Jeśli ktoś przebywał w rejonie zagrożenia, jeśli miał kontakt z osobami chorymi lub zmarłymi i dodatkowo wystąpią u niego objawy, może podejrzewać u siebie gorączkę krwotoczną. Ale już sam kontakt z chorymi lub zmarłymi tuż przed wyjazdem do Europy powinien skutkować trzytygodniową kwarantanną - powiedział.

Jak wyjaśnił Posobkiewicz, jeśli objawy choroby wystąpią u osoby znajdującej się na pokładzie samolotu, kapitan powinien zgłosić do portu lotniczego, że ma chorego, który może być zakażony wirusem gorączki krwotocznej. Najlepiej, żeby taki samolot dotarł na jedno z naszych lotnisk posiadających certyfikat WHO. Przypomniał, że przed EURO 2012 siedem naszych dużych lotnisk uzyskało certyfikat świadczący o tym, że procedury tam obowiązujące zapewniają prawidłowe postępowanie na wypadek choroby zakaźnej. - Czyli w Polsce jest wystarczająco dużo lotnisk umożliwiających prawidłowe zabezpieczenia. Ale nawet gdyby samolot wylądował na innym lotnisku, procedury będą wyglądały podobnie - powiedział Posobkiewicz.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH