KL/Rynek Zdrowia | 12-06-2019 14:46

Fizjoterapeuta zarabia ok. 40 proc. średniej krajowej

2159 zł netto - tyle średnio zarabia fizjoterapeuta. To wynik badania dotyczącego sytuacji finansowej tej grupy zawodowej, w którym uczestniczyło 16 tys. przedstawicieli tej profesji.

Fot. archiwum

Od miesiąca trwa  protest fizjoterapeutów, którzy dopominają się o wyższe wynagrodzenia. Krajowa Izba Fizjoterapeutów zleciła międzynarodowej firmie badawczej Kantar zbadanie sytuacji finansowej polskich fizjoterapeutów.

W badaniu ilościowym CAWI udział wzięło ponad 16 tysięcy spośród 61 tys. fizjoterapeutów posiadających prawo wykonywania zawodu. - Niewątpliwie próba w badaniu jest reprezentatywna, zarówno ze względu na swoją imponującą liczebność, jak i na strukturę, odzwierciedlającą m.in. rozkład geograficzny, czy wykształcenie czynnych zawodowo fizjoterapeutów - mówi dr Izabella Anuszewska z Kantar.

Co pokazało badanie? Że typowy polski fizjoterapeuta to młoda, ok. 36-letnia kobieta, która skończyła pięcioletnie studia. Zazwyczaj pracuje w przychodni lub szpitalu, ale bywa,  że z konieczności dorabia w kilku miejscach.

Zarabia w podmiotach leczniczych  w oparciu o umowę o pracę 2 158 zł netto. Dla porównania średnie wynagrodzenie netto w kwietniu 2019 r. w Polsce wynosiło 3680 zł.

- Wynagrodzenie polskiego fizjoterapeuty jest znacznie poniżej średniej krajowej, więc żeby zapewnić minimum niezbędne do przeżycia dla siebie i rodziny musi on pracować na blisko półtora etatu, w więcej niż jednym miejscu pracy. Nic dziwnego, że jest przemęczony i sfrustrowany - komentuje dane prof. Maciej Krawczyk, prezes KIF.

Niezbyt optymistycznie nastraja również fakt, iż relatywnie najstarsza grupa fizjoterapeutów pracuje w szpitalach. Oznacza to, że nie ma chętnych, którzy naturalnie zastąpią kolegów odchodzących na emeryturę. - To problem, z którym borykamy się w polskich szpitalach, a więc w placówkach, w których praca jest najbardziej odpowiedzialna i najtrudniejsza. Tu z reguły są pacjenci tzw. „ostrzy”. Niewielu jest młodych, którzy podejmą takie wyzwanie za tak marne pieniądze… Nie dziwmy się więc, że w szpitalach są wakaty - mówił Krawczyk.