Ewa Kopacz: służby ratownicze były w stanie najwyższej gotowości
- PAP/Rynek Zdrowia
- 12-10-2010 13:03
Służby ratownicze niezwłocznie przystąpiły do działania - zapewniła minister zdrowia Ewa Kopacz, komentując akcję ratunkową związaną z wypadkiem busa, w którym we wtorek rano (12 października) zginęło w powiecie grójeckim (Mazowsze) 18 osób.
Kopacz podkreśliła, że ratownicy dysponowali odpowiednim sprzętem, jednak okazało się, że wypadek był na tyle tragiczny, że nie można było już pomóc ofiarom. Rodzinom i ratownikom zostanie udzielona pomoc psychologiczna.
Robert Gałązkowski, szef Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, poinformował, że z powodu bardzo trudnych warunków atmosferycznych w akcji nie można było wykorzystać śmigłowców.
– O godz. 7.08 otrzymaliśmy prośbę o pomoc w akcji ratunkowej. Po dokonaniu analizy sytuacji pogodowej ratownicy ocenili, że warunki nie pozwalają na użycie śmigłowca zarówno z Warszawy, jak i z Łodzi. Gęsta mgła uniemożliwiała widoczność niezbędną do bezpiecznego lotu. Pilot musi widzieć ziemię z wysokości 200-300 m, by móc bezpiecznie wylądować – podkreślił Gałązkowski.
Dodał, że ze wstępnych opisów wypadku można wnioskować, iż u ofiar w momencie zderzenia doszło do urazów wielonarządowych, krwotoków wewnętrznych i uszkodzeń kręgosłupa, a w takiej sytuacji śmierć następuje bardzo szybko.
Do katastrofy doszło po godz. 6 tuż za Nowym Miastem nad Pilicą, przy zjeździe na Rawę Mazowiecką; zderzyły się tam czołowo volkswagen transporter z ciężarowym volvo. Transporterem jechało 18 osób. 16 zginęło na miejscu, dwie zmarły w szpitalu. Kierowca volvo jest lekko ranny.
Z ustaleń policji wynika, że busem przewożeni byli sezonowi pracownicy do jednego z okolicznych sadów. Bus – według policjantów – nie był przystosowany do przewożenia tak dużej liczby osób. Pasażerowie nie byli przypięci pasami, siedzieli na prowizorycznych siedziskach, skrzynkach i deskach.
Czytaj więcej:
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe | Robert Gałązkowski | akcja ratownicza | wypadek drogowy
Wyjeżdżamy w ciągu minuty do każdego wypadku czy katastrofy.
24 h/ dobe , 365 dni w roku.
całe szczęście, że te same służby ratunkowe właśnie nie leczyły jakiejś biegunki lub temperatury w domku bo peozeciarzowi nie chciało sie ruszyć do pacjenta.