Ekspert o ebolizacji mediów

Ebola stała się słynna dzięki kilku faktom, m.in. pierwszym jest umieszczenie jej na listach broni możliwej do użycia przez potencjalnych terrorystów - ocenia prof. Włodzimierz Gut z Zakładu Wirusologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny.

- Drugim - napisanie paru książek o Eboli przez utalentowanych popularnych pisarzy. Trzecim - trochę kosmiczny wygląd laboratoriów, gdzie bada się Ebolę. Ale sytuacja w tej chwili dla medyków-epidemiologów jest wskaźnikiem organizacji, dyscypliny, zaufania społecznego i wszystkich elementów, które z tym się wiążą - dodaje ekspert zdrowia publicznego.

- W każdym kraju - z wyjątkiem tych, które wygląda na to, że miały epidemię, ale albo o tym nie wiedziały, albo o tym nie informowały - zaczyna się od jednego-dwóch przypadków zakażenia. Potem są cztery przypadki, dwanaście i tak to się rozwija. W tym przypadku pierwsze doniesienia o Eboli dotyczyły kilkudziesięciu osób. Czyli coś wcześniej musiało być, tylko nikt tego nie widział. To świadczy o pewnej dezorganizacji społecznej i politycznej na terenach, gdzie to wystąpiło - dodaje prof. Gut.

Przypomina, że Ebola nie jest najtrudniejszym przypadkiem do zwalczenia. Ma jednak cechę, którą rzadko się spotyka wśród wirusów, czyli zakaźność połączoną z występowaniem objawów chorobowych.

- Oznacza to, że możemy się zarazić od człowieka chorego przez kontakt z jego odchodami, krwią i innymi wydzielinami czy wydalinami. Podanie ręki - o ile nie będzie umazana jednym z tych elementów - nie stanowi groźby. To nie jest tak, że jak osoba chora na Ebolę leci samolotem, to trzeba od razu samolot brać na kwarantannę. W najbardziej ostrożnym przypadku trzeba sąsiadów chorej osoby ulokować w hotelu i patrzeć, czy przez kilka dni temperatura im nie wzrosła.

Profesor podaje też najprostsze zasady ochrony przed chorobami zakaźnymi, w tym ścisłe przestrzeganie higieny - mycie rąk. Tymczasem nawet w Polsce według badań, 27 proc. lekarzy nie myje rąk po wizycie u pacjenta.

- Wszystkie wirusy, które szerzą się drogą kropelkową, są wielokrotnie groźniejsze, jeżeli chodzi o zakażenie. Nie są tylko tak śmiercionośne. Nie ma też państw wolnych od wirusów. Wszyscy wiedzą o przejściu Gorączki Zachodniego Nilu do USA. Ale on występuje też na południu Europy. W Słowenii i Chorwacji występuje gorączka krwotoczna kongijsko-krymska. Na Słowacji były też doniesienia o Gorączce Zachodniego Nilu. U nas prawdopodobnie jej nie ma - chroni nas obszar górski. Ale jest u nas komar, który by ją przyjął...

Więcej: http://www.tokfm.pl/ Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH