PAP/Rynek Zdrowia | 19-09-2018 15:31

Eksperci: szybki test na infekcje wirusowe zmniejsza stosowanie antybiotyków

Szybki test, który w ciągu 50 minut pozwala wykryć infekcję wirusową, zapobiega zbędnemu stosowaniu antybiotyków i niepotrzebnym pobytom w szpitalu. Poinformowali o nim badacze podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Oddechowego, który do środy (19 września) trwa w Paryżu.

50 proc. pacjentów poddanych diagnostyce testem uniknęło antybiotykoterapii, a 25 proc. pobytu w szpitalu. Fot. PTWP

Współautorka badania dotyczącego działania testu, dr Kay Roy z West Hertfordshire Hospitals NHS Trust w Watford (Wielka Brytania) wyjaśniła, że jest to tzw. test w miejscu opieki nad pacjentem (point-of-care testing, w skrócie POCT). Dzięki takim rozwiązaniom badanie diagnostyczne może wykonywać ten sam zespół specjalistów, który zajmuje się leczeniem pacjenta i zna jego problemy zdrowotne. W rezultacie szanse na dobranie skutecznej terapii są większe - podkreśliła.

Nowy test pozwala identyfikować łącznie 22 drobnoustroje chorobotwórcze, z czego 18 wirusów i 4 szczepy atypowych bakterii. Aby wykonać test, trzeba pobrać na wacik wydzielinę z nosa pacjenta.

- Następnie przygotowaną próbkę wkładamy do maszyny, jak kapsułkę do ekspresu do kawy, i po 45 minutach otrzymujemy wynik - tłumaczyła dr Roy. Dodała, że test wymaga takiego samego wyposażenia, jak badania wykonywane w laboratorium, których wynik otrzymuje się dopiero po 48 godzinach. - Dzięki temu, że jest prosty, szybki i skuteczny możemy w krótkim czasie podjąć decyzję o właściwej terapii dla danego pacjenta - zaznaczyła.

Zespół dr Roy sprawdził jego przydatność u 1075 pacjentów przyjmowanych na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) w okresie od 15 stycznia do 1 maja 2018 r. Z tej grupy wytypowano 121 pacjentów, którzy potencjalnie mogli uniknąć hospitalizacji oraz terapii z użyciem antybiotyków. Test wykazał u nich jedynie infekcję wirusową, bez śladów infekcji bakteryjnej. Dodatkowo wykonano u nich badanie rentgenowskie klatki piersiowej i zmierzono poziom związków będących wskaźnikami stanu zapalnego.

Okazało się, że ostatecznie 50 proc. pacjentów poddanych diagnostyce testem uniknęło antybiotykoterapii, a 25 proc. pobytu w szpitalu.

Jak oceniła dr Roy, ważne jest to, że zastosowanie testu może nie tylko skrócić czas stawianej diagnozy i poprawić jakość opieki nad pacjentami, ale również pozwala uniknąć niepotrzebnego stosowania antybiotyków. Ma to ogromne znaczenie w dobie narastającej antybiotykooporności bakterii, tłumaczyła. Inną korzyścią, jaką daje to badanie, są oszczędności, m.in. dzięki zapobieganiu niepotrzebnym hospitalizacjom. Leczenie chorych w szpitalu jest bowiem uważane za najdroższą formę opieki medycznej.

Obecnie zespół dr Roy prowadzi analizy, jakiego rzędu są to oszczędności. Specjaliści szacują wstępnie, że na jednym chorym, który nie będzie hospitalizowany, można zaoszczędzić 2,5 tys. euro.

- Co więcej, w okresie zimowym, gdy liczba pacjentów przyjmowanych z powodu infekcji oddechowych jest duża, nie będzie dochodziło do niepotrzebnego zajmowania łóżek przez chorych, którzy nie potrzebują hospitalizacji - wymieniała dr Roy, mówiąc o korzyściach z wykorzystania testu. - Poprawi to również bezpieczeństwo pacjentów, bo jeśli u chorego szybko zdiagnozuje się grypę lub inną zakaźną chorobę wirusową, można go będzie natychmiast odizolować, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się infekcji - mówiła.

Komentując prezentację dr Roy i jej zespołu prof. Tobias Welte prezydent-elekt Europejskiego Towarzystwa Oddechowego (ERS) zaznaczył, że potrzebne są dalsze badania, by test mógł być rekomendowany jako najlepsza praktyka kliniczna w zaleceniach towarzystw naukowych. Zgodził się jednak, że ma on ogromy potencjał jeśli chodzi o ograniczenie niepotrzebnego stosowania antybiotyków i przyjęć do szpitala. 

PAP - z Paryża Joanna Morga