Eksperci: chmura znad Japonii nie zagraża zdrowiu Polaków

Zdaniem ekspertów, nawet jeśli nad Polskę dotrze chmura zanieczyszczona radioaktywnymi pierwiastkami, to nie musimy się jej obawiać. Im dalej chmura oddala się od Japonii, tym jest rzadsza, a stężenie radioaktywnych pierwiastków mniejsze.

- Chmura, która uformowała się po awarii elektrowni Fukushima I, jest bardzo mała i na pewno nikomu nie zaszkodzi. Nawet w Rosji czy w USA - w Polsce jest to zupełnie wykluczone - mówi doc. Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej POLATOM. Zdaniem dr. Stanisława Latka, rzecznika Państwowej Agencji Atomistyki, nie można dziś określić, kiedy powietrze znad Japonii znajdzie się nad Polską.

Przypomina awarię w Czarnobylu, kiedy promieniowanie rozchodziło się bardzo nieprzewidywalnie. Wpływ na to miały m.in. kierunki wiatrów czy opady. - Czarnobyl był oddalony od Polski o kilkaset km, a Japonia o około 11 tys. km - mówi.

Jak stwierdził Andrzej Strupczewski, gdy chmura znad Fukushimy przejdzie przez pół kuli ziemskiej, to być może będzie można wykryć w niej jakieś radioaktywne cząstki. - Natomiast na pewno nikomu żadnej krzywdy to nie wyrządzi, bo stężenia radioaktywnych pierwiastków w chmurze będą minimalne - zaznaczył doc. Strupczewski. - Nad Polską nie ma teraz nawet śladu przekroczonych dawek promieniowania - uspokaja Sławomir Latek.

Andrzej Strupczewski przypomniał, że Komisja Europejska wydała zalecenie, by nie połykać tabletek jodowych, które zastąpiły płyn Lugola, podawany po awarii w Czarnobylu. - To jest zupełnie niepotrzebne - dodał.

Według polskiego prawa atomowego roczna dodatkowa dopuszczalna dawka promieniowania od źródeł sztucznych poza medycznych dla przeciętnego człowieka wynosi zaledwie 1 milisiwert. Zdaniem doktoranta fizyki z Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku Krzysztofa Wojciecha Fornalskiego wcale nie ma pewności, gdzie jest granica bezpieczeństwa promieniowania jonizującego.

- Tego nikomu jeszcze nie udało się precyzyjnie ustalić - powiedział Fornalski. Według niego nie jest prawdą, że niskie dawki promieniowania są szkodliwe dla zdrowia. Jak tłumaczy hipoteza liniowego wzrostu ryzyka wraz z dawką nie sprawdza się w wielu badaniach naukowych.

U.S. Environmental Protection Agency za szkodliwe uznaje wszelki dawki powyżej 3-6 milisiwertów w ciągu roku, bo ludzie są narażeni na naturalne promieniowanie, którego nie można uniknąć. Nuclear Regulatory Commision w USA przyjmuje natomiast, że dla człowieka bezpieczne jest promieniowanie, jeśli w okresie roku nie przekracza 100 milisiwertów.

- Za bezpieczną prawdopodobnie można przyjąć nawet dawkę 200 milisiwertów na rok - ocenił Krzysztof Fornalski. Najbardziej niebezpieczne jest promieniowanie alfa, którego skutek biologiczny jest 20 razy większy, niż promieniowania gamma czy rentgenowskiego. Inaczej też na to samo promieniowanie i w tej samej dawce reagują dzieci, dorośli czy osoby starsze.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH