Zdaniem ekonomistów globalny kryzys finansowy - sprzecznie z intuicją - sprzyja wzrostowi otyłości.

Cztery czynniki ekonomiczne składają się na taki efekt. Po pierwsze, niższe zarobki prowadzą do osłabienia aktywności fizycznej w czasie wolnym. Po drugie, wyższe bezrobocie zmniejsza zarówno zatrudnienie, jak i aktywność fizyczną. Po trzecie, obecny kryzys skutkuje deflacją, a więc obniżką cen produktów żywnościowych tradycyjnie wiązanych z wyższym spożyciem kalorii. Po czwarte, napięte budżety domowe mogą skłonić ludzi do zastąpienia zdrowszej, ale droższej żywności jedzeniem o niższym współczynniku kosztów na kalorię, czyli tzw. junk-food.

Panuje pewien konsensus co do głównego ekonomicznego winowajcy rosnących wskaźników otyłości: jest nim postęp technologiczny. Szeroko akceptowana praca badawcza ekonomistów z Uniwersytetu Harvarda (David Cutler, Edward Glaeser, Jesse Shapiro) kładzie „epidemię” otyłości na karb innowacji w przetwórstwie i pakowaniu żywności. Postęp sprawił, że niezdrowe jedzenie jest tańsze i łatwiejsze w przygotowaniu od zdrowszych alternatyw – przytacza rozważania naukowców Rzeczpospolita.

Co prawda i 60 lat temu można było jeść wysokokaloryczne przekąski, ale ich cena była o wiele wyższa niż dzisiejszy wydatek paru drobniaków potrzebnych do kupienia batonika w automacie w szkole czy na dworcu. Postęp technologiczny to także główne uzasadnienie pozornego paradoksu: w krajach rozwiniętych biedniejsi ludzie są bardziej zagrożeni otyłością niż bogatsi współobywatele. W krajach rozwijających się sytuacja wygląda odwrotnie i wskaźnik otyłości wzrasta w warstwach lepiej zarabiających.

Jak podaje Rzeczpospolita interesujące wyjaśnienie tego zjawiska opublikowali w 2005 r. na łamach „American Economic Review” Darius Lakdawalla i Thomas Phlipson. Skupili się na tej stronie równania, która wyraża wydatkowanie energii (czyli wysiłek fizyczny), a nie na spożyciu. Kalorie można zużyć albo pracując, albo w zabawie. Aktywność fizyczna związana z pracą spada w miarę postępu technologicznego (coraz więcej zadań wykonuje się na siedząco), a jednocześnie im wyższa płaca, tym rzadziej wiąże się ona z pracą wykonywaną własnymi rękoma.

Dlatego rozwój gospodarczy i postępy technologii promują otyłość. Ten trend równoważy inne zjawisko: czym wyższe dochody, tym ludzie są bardziej skłonni do płacenia za zdrowy styl życia i zgrabniejsze ciało. Centra sportowe i kluby fitness są względnie drogie. Z badań empirycznych wynika, że wzrost dochodów idzie w parze z większą aktywnością fizyczną w czasie wolnym.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH