Edukacja i badania skriningowe, czyli jak realnie zmniejszyć koszty leczenia onkologicznego

Zwiększona wykrywalność nowotworów w badaniach przesiewowych nie sprawi, że system się zawali. Wręcz przeciwnie. Wreszcie zaczniemy wykrywać raka we wczesnych stadiach, których leczenie jest tanie i stosunkowo szybkie.

Na bezpłatne badania mammograficzne zgłasza się jedynie 35 proc. uprawnionych pań,  w wypadku cytologii jeszcze mniej, tylko 23 proc. - przypomina dr Jerzy Giermek, kierownik Centralnego Ośrodka Koordynującego Populacyjne Programy Wczesnego Wykrywania Raka Piersi oraz Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy.

Specjaliści apelują więc, żeby nie unikać badań przesiewowych. Jeśli nawet ulegnie potrojeniu liczba zgłaszających się na nie kobiet, na leczenie i szczegółową diagnostykę pieniędzy nie zabraknie.

Z kolei dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, przypomina, że badania skriningowe są najbardziej opłacalne i skuteczne, jeżeli liczba zgłoszeń osiąga poziom 70-80 proc. To cel, do którego dąży organizator. Wbrew pozorom nie zwiększy on kosztów leczenia, ale w perspektywie obniży je. Nowotwory wykrywane w trakcie skriningu to rak pierwszego stopnia zaawansowania, albo wręcz stany przednowotworowe. Leczenie takich chorób nie jest drogie i pozwala zredukować koszty.

Terminy nie są odległe
W Centrum Onkologii Instytucie im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie czas oczekiwania pacjentek z badań skriningowych na konsultację onkologiczną i pogłębioną diagnostykę wynosi zaledwie około półtora tygodnia. Dostęp do leczenia jest już bardziej zindywidualizowany, chore na przyjęcie na oddział muszą poczekać od tygodnia do kilku tygodni - najkrócej te, u których choroba jest mocno zaawansowana i kluczową rolę w skuteczności leczenia odgrywa czas.

W Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy pacjentki na pierwszą wizytę u onkologa trafiają tego samego dnia, którego się zgłosiły. Na leczenie muszą już poczekać, jednak terminy nie są odległe. Te z chorobami piersi i sutka trafiają na oddział po 23 dniach od zgłoszenia, cierpiące z powodu nowotworów narządów płciowych po 28 dniach. W poznańskim Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym UM im. K. Marcinkowskiego chore z nowotworami narządów płciowych w stanie zaawansowanym leczone są od ręki.

Dr Tomasz Mierzwa, kierownik zakładu profilaktyki i promocji zdrowia w bydgoskim Centrum Onkologii potwierdza, że w województwie kujawsko-pomorskim pogłębiona diagnostyka  odbywa się absolutnie na bieżąco. Pacjentki z programu przechodzą ją w jednostkach, które zajmują się jego realizacją.

Chore spoza skriningu wykonują diagnostykę pogłębioną ambulatoryjnie w poradniach ginekologicznych przy szpitalach ginekologiczno-położniczych. - Obecnie całkowicie pokrywamy potrzeby pacjentek z wykrytymi rakami z przebiegu programu skriningowego - tłumaczy Mierzwa. - Jeśli chodzi o leczenie nie ma też osobnej kolejki dla pacjentek z prywatnej profilaktyki - dodaje.

Jest wsparcie ministerstwa
Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk zapewnia, że celem resortu jest rozwój profilaktyki. Badania przesiewowe to ten element systemu, który umożliwia wczesne rozpoznawania nowotworów. Jego zdaniem w dalszym ciągu nowotwory są wykrywane zbyt późno, co znacznie obniża skuteczność leczenia.

Z tego też powodu profilaktyka, obok zakupu nowoczesnego sprzętu diagnostycznego, znalazła się wśród głównych założeń harmonogramu zadań wykonywanych w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych (NPZChN) w 2011 roku, który 1 marca przyjęła Rada Ministrów.

Budżet państwa przeznaczy na ten cel 250 mln zł. W bieżącym roku będzie kontynuowana większość zadań z 2010 roku, w tym prewencja i profilaktyka, których celem jest zapobieganie zachorowaniom na raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego.

Wiceminister zdrowia Adam Fronczak dodaje, że wbrew pozorom i zarzutom wielu środowisk, polska onkologia jest z roku na rok lepiej finansowana. Sama wartość programów terapeutycznych realizowanych w onkologii, według danych NFZ, wzrosła z około 250 mln zł w 2005 roku do 550 mln zł w roku minionym.

Za mało wykrywamy
Odsetek kobiet, które odpowiedziały na zaproszenie i brały udział w badaniach przesiewowych nadal jest niezadowalający. W 2010 roku wynosił on 35 proc. w przypadku mammografii i około 23 proc. w badaniach cytologicznych.

Podobnie jest w przypadku wszystkich kobiet powyżej 40 roku życia, które ze względu na wiek powinny poddawać się badaniom mammograficznym. W ubiegłym roku na pytanie o udział w takich badaniach twierdząco odpowiedziało zaledwie 33 proc. pań. Dla porównania 15 lat temu w USA pozytywnej odpowiedzi na tak postawione pytanie udzieliło 85 proc. kobiet.

Stąd onkolodzy główny nacisk kładą na potrzebę ciągłej edukacji społeczeństwa. Tylko w ten sposób można poprawić odsetek kobiet, które zgłaszają się na badania przesiewowe, odgrywające nadrzędną rolę we wczesnym wykrywaniu nowotworów i skuteczności leczenia.

- Naszym głównym zmartwieniem jest w tej chwili dążenie do zmiany świadomości Polaków. Chodzi nam o to, aby w tych trzech bezpłatnych skriningach, które są realizowane w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, przebadać jak najwięcej osób. Dlatego nie martwiłbym się, czy starczy pieniędzy na poszerzona profilaktykę, ale o skuteczne  wyedukowanie pacjenta - tłumaczy dr Meder.

- Jest mnóstwo placówek, które zajmują się poszerzoną diagnostyką i leczeniem. Trzeba pamiętać, że np. w raku szyjki macicy, jeżeli to jest stan przedrakowy, wykonuje się jedynie prosty zabieg, który może zrobić ambulatoryjnie każdy ginekolog. Te spektakularne, nagłaśniane przez media  nowotwory szyjki macicy, to właśnie wynik zaniechania profilaktyki, spowodowany strachem pacjentki albo lekceważeniem objawów - podsumowuje.

Dr Robert Spaczyński dodaje, że jeżeli oparlibyśmy się na danych Światowej Organizacji Zdrowia, która utrzymuje, że drugie tyle badań co w badaniach przesiewowych, wykonuje się w gabinetach prywatnych (są one poza jakąkolwiek rejestracją), to należałoby uznać szacunkowo, że w Polsce zgłaszalność, jeśli chodzi o raka szyjki macicy, mamy w granicach 40-50 proc. I system jest w stanie je obsłużyć.

System nie runie
Potrzeby polskiej onkologii są dużo większe niż poziom finansowania, zwłaszcza wobec prognoz zwiększonej zachorowalności na nowotwory. Jednak wbrew pozorom, zwiększona wykrywalność nowotworów w skriningach nie sprawi, że system runie. A wręcz przeciwnie. Doprowadzi to do tego, do czego dąży cały świat. Wreszcie zaczniemy wykrywać nowotwory we wczesnych stadiach, których leczenie jest tanie i stosunkowo szybkie.

- Dlatego na nowotwory, które można szybko diagnozować, nie zabraknie pieniędzy. Płatnik przecież musi dostrzegać tę zależność, że opłaca się inwestować w profilaktykę. Obecnie na ten cel trafia około 5-10 proc. całego budżetu onkologii. Kiedy zgłaszalność na skriningi będzie większa, limit przeznaczany przez fundusz na badania profilaktyczne będzie musiał ulec zwiększeniu. Bądźmy jednak realistami - to nie stanie się z dnia na dzień - twierdzi dr Tomasz Mierzwa.

- Ta zmiana myślenia i doinwestowanie profilaktyki per saldo bardzo się opłaci. Pamiętajmy: wcześnie rozpoznany nowotwór spowoduje, że leczenie onkologiczne będzie mniej kosztochłonne - dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH