Rodzice kontrolują telefony komórkowe swoich dzieci, ale im to... wcale nie przeszkadza. Najmłodszym Polakom telefon nie służy bowiem do rozmów czy SMS-owania, ale raczej do zabawy. Choć dorośli kupują dzieciom komórki głównie ze względu na ich bezpieczeństwo, to jednak rzadko uczą je korzystania z numeru alarmowego 112

Własny telefon ma już ponad 30 proc. polskich dzieci w wieku od 7 do 14 lat, choć jeszcze dwa lata temu komórkę posiadał zaledwie co czwarty uczeń. Telefon dostają coraz młodsze dzieci. 

- Rodzice kupują pierwszą komórkę zwykle wtedy, kiedy planowana jest dłuższa rozłąka, np. wyjazd na kolonie czy zieloną szkołę. Najczęściej uzasadniają to bezpieczeństwem córki czy syna - mówi Dorota Fronczek z firmy telekomunikacyjnej CenterNet. 

Tak właśnie zrobił Daniel Alankiewicz, ojciec 6-letniego Maćka i 11-letniej Marysi. Ma jeden telefon, który daje dzieciom, kiedy zostają same w domu albo gdzieś wyjeżdżają. 

- Ustawiłem im w aparacie tzw. szybkie wybieranie. Mają tam zaprogramowany numer 112 i kontakty do rodziców. Oboje wiedzą, że jak się pali, trzeba dzwonić na alarmowy, a jak mają jakiś problem, to do mnie lub do żony - mówi. 

Jak jednak wynika z badań, taka postawa jest wyjątkiem, bo większość dorosłych zamiast wytłumaczyć dziecku, co powinno zrobić w kryzysowej sytuacji, zazwyczaj ogranicza się do stwierdzenia: „Jak dzieje się coś złego, to dzwoń do mamy i taty". 

- To wielki błąd. Numer alarmowy to najważniejsza rzecz, jakiej trzeba nauczyć dziecko, wręczając mu pierwszy telefon - uważa psycholog dziecięcy Michał Kawecki.

Większość rodziców ustala natomiast z dziećmi zasady korzystania z telefonu. Te reguły dotyczą jednak tylko limitów pieniężnych, jakie są możliwe do wydzwonienia. To - zdaniem Michała Kaweckiego - kolejny błąd. W jego ocenie ustalenie jasnych zasad korzystania z telefonu to podstawa, bo dziecko samo nie potrafi wyznaczyć sobie właściwych granic.

Sam jednak radzi dorosłym, by przede wszystkim uczyli swoje potomstwo, by ograniczało korzystanie z komórki.  

- Nic nie zastąpi rozmowy twarzą w twarz. A telefon nie powinien dziecku służyć ani jako zabawka, ani jako wypełniacz czasu - podkreśla psycholog. 

Co ciekawe, większość dzieci uważa jednak, że rozmowy przez telefon są... nudne. O wiele ciekawsze są zamontowane w nim aplikacje. „W telefonie są fajne gierki i muzyka. Można ściągać różne dzwonki i obrazki" - tłumaczy 10-letnia Krysia. Inny z ankietowanych chłopców dodaje, że marzy o telefonie, bo mógłby nim robić zdjęcia. Dzieci zwykle godzą się też na to, aby dorośli kontrolowali ich komórki. A im młodsze dziecko, tym mniej ma tajemnic.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH