JJ/Rynek Zdrowia | 23-07-2019 17:12

Dyrektor śląskiego oddziału NFZ i konsultant wojewódzki: tak skracają się kolejki do usunięcia zaćmy

We wtorek (23 lipca) Piotr Nowak, p.o. dyrektora oddziału NFZ w Katowicach oraz prof. Edward Wylęgała, ordynator oddziału okulistycznego w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach, konsultant woj. w dz. okulistyki przedstawili dziennikarzom sytuację dotyczącą kolejek pacjentów do zabiegów usunięcia zaćmy w woj. śląskim. Z ich informacji wynika, że właściwie kolejek... już prawie nie ma.

Prof. Edward Wylęgała: Dzisiaj na 20 pacjentów zapisanych do kolejki na zabieg w Szpitalu Kolejowym zgłasza się 5-7 pacjentów. Fot. PTWP/Jacek Janik

Mając w pamięci jeszcze nie tak dawno pięcio-, a nawet dziesięcioletnie kolejki pacjentów do zabiegu usunięcia zaćmy trudno uwierzyć, że dzisiaj problem - w skali lat - już nie istnieje. Jak zapewniali uczestnicy spotkania z dziennikarzami, kolejki znikają. Tak jest na Śląsku.

Jak mówiła pacjentka Stanisława Warnmberg, która była także - przy okazji wizyty kontrolnej po zabiegu - gościem wtorkowego spotkania, na operację czekała tydzień. Leon Kopernik, pacjent, przyznał, że na pierwszą operację, którą miał w maju czekał ponad rok, natomiast kolejną - na drugie oko - miał niecałe dwa miesiące po pierwszej operacji, kilka dni po złożeniu wniosku o jej przeprowadzenie.

W trybie pilnym nawet w tydzień
Jak mówił dyr. Piotr Nowak, po uwolnieniu finansowania zabiegów zaćmy od 1 kwietnia kolejki drastycznie się zmniejszyły. Czas oczekiwania na zabieg w trybie pilnym w województwie śląskim wynosi teraz niespełna miesiąc, ale są także placówki, które wykonują ten zabieg w ciągu tygodnia - twierdził  dyr. Nowak. W przypadkach stabilnych oczekiwanie w woj. śląskim na zabieg usunięcia zaćmy wynosi 9-10 miesięcy

Najwięcej zabiegów wykonuje Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. Gibińskiego w Katowicach (w drugim kwartale br. wykonano tu prawie 2700 zabiegów), Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu (950) oraz Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach (ponad 600). W całym województwie wykonuje się rocznie ok. 40-50 tys. takich operacji, natomiast w kraju  314 tys.

W budżecie Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w 2017 roku zaplanowano na finansowanie operacji zaćmy 75 mln zł, natomiast wydatkowano powyżej 109 mln. W 2018 r. roku wydatkowano już na ten cel z kasy Funduszu kwotę 121 mln. W tym roku także została zaplanowana w budżecie śląskiego oddziału Funduszu kwota 121 mln, ale równocześnie Fundusz jest przygotowany, tworząc specjalną rezerwę na ten cel, aby za wszystkie zabiegi jakie zostaną w tym roku wykonane zapłacić świadczeniodawcom.

Jak dodał dyrektor Nowak, na Śląsku 27 podmiotów realizuje zabiegi usuwania zaćmy, z czego już 14 szpitali deklaruje, iż zoperuje pacjentów, którzy się do nich zgłoszą jeszcze w tym roku. Z tej liczby 7 placówek jest w stanie wykonać operacje do końca lipca.

Gdzie są ci pacjenci?
Aby udrożnić ruch pacjentów Śląski OW NFZ uruchomił od początku lipca akcję sms’ową w ramach której zostało wysłanych ponad 5 tys. sms-ów do wszystkich pacjentów, którzy byli na dalekich miejscach w kolejkach, z informacją w jakich placówkach, publicznych i niepublicznych, mogą uzyskać szybszy dostęp do terapii finansowanej przez NFZ.

Jak mówił dyrektor Nowak, dzisiaj większym problemem niż kolejki jest to, że na zabiegi nie zgłaszają się zapisani pacjenci. Na koniec drugiego kwartału, mimo zaplanowanego terminu zabiegu taka sytuacja dotyczyła ponad 2700 osób.

W województwie śląskim niemal co siódmy pacjent nie zgłasza na operację. Są tego różne przyczyny - bywa że w tym czasie pacjenci chorują, co uniemożliwia operację. Często osoby wcześniej, kiedy nie było jeszcze kryteriów kwalifikujących do zabiegu, były wpisywane do kolejki "na zapas". Są też tacy, którzy zabieg przeszli już wcześniej, w innym szpitalu.

Jak oceniał prof. Edward Wylęgała, dzisiaj na 20 pacjentów zapisanych do kolejki na zabieg w Szpitalu Kolejowym zgłasza się 5-7 pacjentów.

  NFZ refunduje lepsze soczewki
- Dwa lata temu nie sądziłem, że problem kolejek do zabiegu usunięcia zaćmy, które były ośmio- czy dziesięcioletnie, zostanie rozwiązany. Nagle w tym roku, dzięki wspólnym działaniom z NFZ, okres oczekiwania w naszym oddziale w przypadkach pilnych, wynosi zaledwie tydzień, a stabilny pacjent czeka nie dłużej niż sześć miesięcy - mówił profesor.

Podał, że w zeszłym roku w Polsce w sumie wykonano 314 tys. operacji zaćmy, z czego w ramach świadczeń w opiece transgranicznej było ich mniej niż 5 proc.

Jak dodał profesor Wylęgała, pacjenci mogą być operowani w trybie jednodniowym, co premiuje NFZ, ale także w trybie hospitalizacji. Niektórzy, obciążeni innymi chorobami, wymagają dłuższej obserwacji i szeregu dodatkowych badań, a także obserwacji po zabiegu. Jednak i tacy pacjenci znajdują pomoc.

- Trzeba podkreślić, że nie są to zmiany tylko ilościowe, ale i jakościowe. Dzisiaj mamy na przykład dodatkowe możliwości w zakresie implantacji soczewek. Wszczepiamy i te z grupy premium - toryczne, możliwe do implantacji w ramach procedury finansowanej przez NFZ, co jeszcze dwa lata temu było niemożliwe. Mamy możliwość implantacji soczewek, które imitują tęczówkę. Także, jeśli zachodzi konieczność wszczepienia dodatkowych obręczy stabilizujących lożę po usunięciu soczewki zabieg jest finansowany przez Fundusz - mówił prof. Edward Wylęgała.

- Czekamy na dalsze zmiany. Wiem, że jest przygotowywany ich kolejny etap - uwolnienie liczby wykonywanych witrektomii i chirurgii jaskry. Zapowiadany jest też program lekowy związany ze skutecznym leczeniem stanów zapalnych błony naczyniowej. Kolejnym rozwiązaniem na jakie czekamy jest program lekowy leczenia cukrzycowego obrzęku plamki - dodał profesor.

Jak podkreślał, wprowadzony program leczenia AMD jest niezwykle skuteczny i może być uznany za wzorcowy dla całej Europy. Wynegocjowane do tego programu ceny leków - Lucentis i Eylea - są trzykrotnie niższe niż gdzie indziej. W programie cena jednej dawki to koszt 1 tys. zł; wcześniej 3 tys. zł.

- Dzięki temu możemy leczyć pacjentów, którzy nie ślepną. Mało tego, lepiej widzą - podkreślał prof. Wylęgała.

 Fundusz płaci, ale mówi: "sprawdzam"
Jak przyznał profesor zniesienie limitów w zaćmie spowodowało przeorganizowanie pracy oddziału okulistycznego. Wiązało się z to z wykonywaniem większej ilości zabiegów, większej ilości pracy lekarzy i zespołów chirurgicznych, za mniejsze pieniądze.

- To nie jest jednak tak, że kolejki zniknęły nagle. Musieliśmy na to ciężko pracować. Jedna z pań na przykład poświęcała cały dzień na to by dzwonić do pacjentów. Robiliśmy to już dwa lata temu, rok temu. I to też nie jest tak, że od razu nastąpiło nielimitowanie świadczeń usunięcia zaćmy. Otrzymywaliśmy zwiększone transze finansowania, których wykorzystanie, efektywność była analizowana - podkreślał ordynator oddziału okulistycznego Okręgowego Szpitala Kolejowego.

- Część moich kolegów i koleżanek wtedy nie wierzyła w nielimitowane zabiegi. Pytali, mając wiele wątpliwości: czy NFZ rzeczywiście zapłaci?

- Dzisiaj udało odciąć kolejkowy "ogon". Początkowo na to pracowaliśmy także popołudniami. Dzisiaj już większość oddziałów, przy zmniejszonej liczbie oczekujących na zabieg pacjentów, nie operuje na drugiej zmianie - podkreślał prof. Wylęgała.

Po operacjach usunięcia zaćmy pacjenci muszą przejść pozabiegową kontrolę (dwa tygodnie po zabiegu). Część środowiska okulistycznego jest jej przeciwna. Jak wyjaśniał profesor Wylęgała, jest ona potrzebna nie tylko ze względów sprawozdawczych, ale także po to, aby wiedzieć, czy są i jakie są ewentualnie powikłania po zabiegu, czy jest konieczność dalszego leczenia. Tego do tej pory nikt nie odnotowywał, nikt nie rozliczał lekarzy z jakości wykonanych zabiegów.

- W okulistyce jesteśmy jeszcze w połowie drogi, jeśli chodzi o organizację wykonywania świadczeń ale życzyłbym innym specjalnościom, aby w podobnym stopniu problem kolejek został rozwiązany, np. w ortopedii - mówił prof. Wylęgała.