Na razie nie wiadomo czy będzie refundacja kosztów hodowli tkanek do przeszczepów dla przebywających w siemianowickiej oparzeniówce górników. Zabieg ten nie został zakwalifikowany, jako procedura wysokospecjalistyczna i w związku z tym nie jest finansowany przez NFZ.

Jak powiedział Mariusz Nowak, dyrektor placówki, szpital leczy poszkodowanych górników wszystkimi dostępnymi metodami, chociaż nie ma informacji na temat ewentualnej refundacji kosztów takiego leczenia. Dyrektor podkreślił, że w tej chwili najważniejsze jest ratowanie życia i zdrowia pacjentów, a na rozmowy o sfinansowaniu tego typu zabiegu przyjdzie jeszcze czas.

Koszt hodowli tkanek dla jednego pacjenta może się wahać od 50 do nawet 200 tysięcy złotych. Hodowla tkanek trwa 21 dni. Na razie ranni górnicy poddawani są seansom w komorach hiperbarycznych, co jest kluczowe w początkowym okresie leczenia choroby oparzeniowej, bowiem pozwala ustabilizować gospodarkę wodno-elektrolitową organizmu.

W sobotę (19 września)) lekarze z Centrum Leczenia Oparzeń z sukcesem reanimowali jednego z poszkodowanych górników, którego stan się gwałtownie pogorszył. Pacjent trafił do Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej.

Jak poinformował dziennikarzy dr Nowak, jego stan jest stabilny. Pozostali górnicy także są w poważnym, ale stabilnym stanie.

– Pacjenci są w ciężkim stanie i trzeba się liczyć z najgorszym, natomiast musimy robić wszystko, żeby było jak najlepiej pod względem medycznym – dodał.

Jak mówił Nowak, pacjenci dużo śpią. Są znieczulani, więc nie cierpią. Z jednym z leżących na OIOM-ie nie ma kontaktu, drugi słyszy, z pozostałymi rannymi jest pełny kontakt.

U części pacjentów lekarze dokonali tzw. cięć odbarczających. Jeżeli kończyna ulega obrzękowi, uciska na naczynia, mogłoby dojść do niedokrwienia, w związku z tym trzeba naciąć skórę, by był odpływ i przypływ krwi - wyjaśnił Nowak.

15 spośród górników leżących w CLO miało w niedzielę kolejne sesje w komorach hiperbarycznych, co skutkuje stabilizacją stanu zdrowia.

– Stabilizacja błon komórkowych i walka z zaburzeniami wodno-elektrolitowymi, białkowymi czy innymi jest szalenie istotna. Im więcej tych komór na początku dostaną, tym lepiej – powiedział dyrektor. Pacjenci zakwalifikowani do sesji spędzają w komorach około 60 minut dziennie lub dłużej.

Szpital jest w bezpośrednim kontakcie z rodzinami. W sobotę i w niedzielę bliscy odwiedzali górników w szpitalu. Wizyty nie mogą trwać zbyt długo ze względów epidemiologicznych.

– Walczymy z infekcją i to jest najtrudniejsze w oparzeniach – powiedział dyrektor CLO.

W placówkach medycznych pozostaje łącznie 40 rannych po katastrofie. Poza CLO leżą w oni w szpitalach w Sosnowcu, Katowicach-Ochojcu, Rudzie Śląskiej, Bytomiu, szpitalu miejskim w Siemianowicach Śląskich, Chorzowie oraz Łęcznej (Lubelskie). Niewykluczone, że niektórzy pacjenci zostaną przewiezieni do CLO z innych szpitali.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH